Jarosław Gowin na spotkanie z dziennikarzami przyszedł ze swym doradcą Mirosławem Barszczem oraz dyrektorem nowo powstałego resortowego departamentu ds. strategii deregulacji - Jarosławem Bełdowskim (wcześniej pracował w NBP, a ostatnio kierował Fundacją Obywatelskiego Rozwoju).

W zeszły weekend Gowin zaprezentował transzę pierwszych 49 zawodów regulowanych (z ogólnej liczby 380), dostęp do których ma zostać ułatwiony lub całkowicie otwarty. Dalsze plany obejmują deregulację państwowych wymogów dostępu do kolejnych około 200 profesji. Mają być dwie transze, liczące po około sto zawodów: pierwszą resort chce przedstawić do końca lipca, a drugą - do końca listopada.

Procedura deregulacyjna ma się stać bardziej sformalizowana. Jak mówił Gowin, w każdym ministerstwie ma się pojawić pełnomocnik ds. deregulacji, który będzie analizował resortowe przepisy i wskazywał zawody nadające się do ograniczenia lub zniesienia kryteriów ich wykonywania. Według ministra już teraz wiadomo, że żadnych zawodów nie będzie się deregulować w MSZ oraz w ministerstwie skarbu.

Pytany przez dziennikarzy w tym kontekście o członków rad nadzorczych spółek skarbu państwa (należy ukończyć specjalny kurs i zdać egzamin) Gowin powiedział, że nie przewiduje tu żadnych zmian. Państwo ma prawo decydować, kto w jego imieniu sprawuje nadzór nad swoją własnością - powiedział.

Zanim do deregulacji będą przekazane kolejne profesje, do ogłoszonej już pierwszej listy 49 zawodów, które łatwiej miałoby się wykonywać, może dojść pięćdziesiąty - audytor energetyczny, który według prawa ma obowiązek wystawiać tzw. świadectwo energetyczne lokalu mieszkalnego, który jest sprzedawany. Jak powiedział Bełdowski, resort gospodarki chciałby, aby dostęp do tego zawodu był łatwiejszy już teraz w ten sposób, aby nie była limitowana liczba audytorów. Innych szczegółów ministerstwo nie chce zdradzać przed konsultacjami międzyresortowymi.

Lista dwustu profesji, do których dostęp miałby zostać ułatwiony, także nie jest jeszcze znana. Wysocy urzędnicy ministerstwa wskazują branże, które miałyby objąć te plany. Niekiedy chodzi o skrócenie okresu stażu albo zastąpienie egzaminu państwowego inną formą sprawdzenia umiejętności pracownika - w myśl zasady, że odpowiedzialność za niego ponosi nie państwo, lecz pracodawca.

Wiadomo, że wśród tych branż są zawody górnicze i kolejowe. Jak powiedział Barszcz, na kolei panuje największa regulacja rynku. Aż trudno zrozumieć dlaczego musi być dziewięć zawodów kolejowych w metrze warszawskim, regulowanych ustawą - dodał Bełdowski. Według Barszcza, podobne przypadki regulacji można wskazać w "dużym" kolejnictwie - np. dróżnik obchodowy, którego zadaniem jest przejść dziennie ok. 10 km. wzdłuż torów kolejowych ze specjalnym młotkiem i sprawdzić tą metodą stan połączeń torów oraz zwrotnic.

Inne branże, w dostępie do których resort Gowina przewiduje zmiany, to podlegli ministrowi kultury konserwatorzy zabytków, a także branża finansowa: makler giełdowy (także giełd towarowych), broker, agent ubezpieczeniowy, doradca podatkowy i finansowy, biegły rewident i aktuariusz. W tej części resort finansów chce sam przygotować propozycję deregulacji.

Według Bełdowskiego prace nad zmianami przepisów będą bardzo trudne, z uwagi na zmianę ciężaru odpowiedzialności między państwem a pracodawcą - czyli np. biurem maklerskim. Jak dodał Gowin, właśnie z tej przyczyny - paradoksalnie - niektóre zmiany mogą być nieprzychylnie przyjmowane przez przedsiębiorców, których większość popiera ideę deregulacji w imię wolnego rynku.

Szef resortu przyznał, że nie wyobraża sobie, aby państwo gwarantowało otwarty dostęp do wszystkich zawodów. Osobna kwestia to fakt, że niektóre profesje są na specjalnej liście Komisji Europejskiej, stanowiącej wykaz zawodów koncesjonowanych - są na niej m.in. lekarze, architekci i adwokaci. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje, jak trudny ma być do nich dostęp - mówi minister