Istniejące od sześciu lat Służba Wywiadu Wojskowego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego mają przejść "głęboką korektę" funkcjonowania już w najbliższych miesiącach. Szczegóły planu reformy znają wyłącznie członkowie kolegium do spraw służb specjalnych i okrywa je klauzula tajności. A to budzi pytania ekspertów. – Nie rozumiem, skąd to utajnienie. Przecież i tak, aby zmiany weszły w życie, wymagają zmian w ustawach. A tych w tajny sposób nie da się przeprowadzić – zwraca uwagę dr Zbigniew Rau, były wiceminister spraw wewnętrznych i ekspert w sprawach bezpieczeństwa.

Nieoficjalnie udało się nam dowiedzieć, że autorzy zmian, czyli duet ministrów Jacka Cichockiego (MSW) i Tomasza Siemoniaka (MON), chce, aby obydwie wojskowe formacje trafiły pod bezpośredni nadzór ministra obrony. Dziś są one "centralnymi organami administracji państwowej", co w praktyce oznacza ich dużą niezależność. Widać to na przykładach odpowiedzi na poselskie interpelacje i zapytania. Poseł PiS Tomasz Kaczmarek domagał się odpowiedzi na pytanie, jakie działania kontrolne podjął szef resortu obrony, aby sprawdzić, czy SKW inwigilowała posłów opozycji. Udzielający mu odpowiedzi wiceminister obrony narodowej Czesław Mroczek wyjaśnił, że ustawy nie dają dziś szefowi MON uprawnień kontrolnych wobec tych służb. Zgodnie z prawem takie możliwości ma jedynie koordynator do spraw służb specjalnych, ten jednak nie został powołany przez premiera Donalda Tuska. Jego funkcję pełni sekretarz kolegium ds. służb, czyli minister spraw wewnętrznych Jacek Cichocki. Jednak podstawy prawne nie są solidne – to wyłącznie rozporządzenie premiera, w dodatku imienne, więc nie mogłoby być zastosowane przez jego następcę.

Podporządkowanie służb resortowi obrony jest oczywistą sprawą. Powinni w nich też służyć sami żołnierze, bo wojskowe służby są po prostu częścią sił zbrojnych – ocenia poseł Janusz Zemke, były wiceminister obrony narodowej.

To zły pomysł, bo powstaną wtedy służby resortowe. Kwintesencją takiego myślenia były Wojskowe Służby Informacyjne, a przecież nie chcemy ich powrotu. Chyba że premier Donald Tusk chce – uważa poseł PiS, członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych Marek Opioła. Dopiero po likwidacji WSI do nowo powołanych służb zaczęto przyjmować cywili, np. doświadczonych policjantów z CBŚ lub oficerów ABW.