Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski, na którego zaproszenie weszli do Sejmu powiedział, że ich walka przynosi realne rezultaty. - Dzisiejszy dzień nie jest ani waszym, ani naszym zwycięstwem. Jest porażką rządu, który na skutek dramatycznego protestu podjął decyzję o podwyższeniu świadczeń pielęgnacyjnych - mówił poseł.

Podobnego zdania był przedstawiciel Twojego Ruchu. W opinii Jacka Kwiatkowskiego, gdyby nie protest rodziców, rząd nie zdecydowałby się na podwyżkę świadczeń już dziś, lecz zrobiłby to tuż przed wyborami "rolując problem na swoich następców".

Stanisław Szwed z PiS polemizował z wcześniejszym wystąpieniem Magdaleny Kochan z Platformy Obywatelskiej, która przekonywała, że w Polsce, wbrew temu co mówi opozycja, istnieje system wsparcia dla osób niepełnosprawnych i ich rodzin. Z kolei Henryk Smolorz z Polskiego Stronnictwa Ludowego nie zgodził się z twierdzeniem, że rząd działa wyłącznie pod wpływem protestujących. Przypomniał, że podwyżka świadczeń ma miejsce od czasu przejęcia władzy przez koalicję PO-PSL.

Zwrócił też uwagę, że inne partie już rządziły i miały okazję się wykazać się "czymś lepszym, niż to co my robimy". Krytykę opozycji nazwał hipokryzją.

Podczas debaty PiS, SLD i Twój Ruch podtrzymały poprawki zgłoszone podczas wczorajszej debaty. Nowością jest poprawka Solidarnej Polski, która chce, by świadczenie to było podniesione do poziomu płacy minimalnej już od tego roku, tak jak chcieli protestujący.

Głosowanie w piątek.