Michał Kamiński rozjeżdża swych dawnych kolegów. W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" twierdzi, że czas archaicznego prezesa PiS już minął. Do wyborów już nikt nigdy Kaczyńskiego nie doprowadzi. Po tylu woltach wizerunkowych jest on marką niewiarygodną - tłumaczy. Wyborcy PiS to sekta, która nie oczekuje już od Kaczyńskiego zwycięstw. Oczekują, żeby trwał i był strażnikiem świętego ognia - dodaje.

Jego zdaniem ta taktyka jednak się nie sprawdzi i wkrótce lider PiS zniknie z polityki. A to oznacza koniec jego partii. Po Kaczyńskim PiS się rozjedzie. Żaden Hofman, Brudziński, Kamiński nie mogą liczyć na sukcesję. Przyszłość jest przed Antonim Macierewiczem, który stanie na czele radykalnego odłamu PiS - mówi. Dlatego też, jego zdaniem, należy iść na wybory i głosować na PO. Polska potrzebuje silnego lidera, który po tym, gdy przeprowadził nas przez kryzys europejski, będzie dbał o nasze bezpieczeństwo na świecie. Wiadomo, że Jarosław Kaczyński takim liderem nie jest - stwierdził.

Zapewnił też, że sam bardzo chętnie wstąpiłby do Platformy, bo jest ruchem społecznym modernizującym Polskę, zapewniającym nam bezpieczeństwo i trwale zmieniającym bieg historii

Chce też, by jego krytycy dali mu szansę się wykazać. Dlatego też uderza w Grzegorza Schetynę. Jeśli Schetyna jest platformerskim patriotą niegrającym na swój partykularny interes, to powinien mnie wspierać w kampanii. Mam nadzieję, że były wicepremier w najbliższych wyborach zagłosuje na PO i przestanie atakować własną partię, tym bardziej, że dwa tygodnie przed wyborami to zachowanie nieodpowiedzialne - mówi.