Jak wynik z informacji Sądu Okręgowego praca specjalistów kosztowała dokładnie 5 011 zł, zaświadczenie o niekaralności - 50 zł, a ryczałt za doręczenia - 20 zł.

Najdroższy - w przeliczeniu na godzinę - był ekspert z zakresu badań chemicznych, odpowiedzialny za analizę próbek krwi posła. Cztery godziny jego pracy kosztowały 1 510 zł, przy czym kwota ta poza wynagrodzeniem specjalisty obejmuje też badania próbek w Instytucie Sportu.

Dla porównania biegły z zakresu antropologii (zajmuje się np. rekonstrukcją zdarzeń na podstawie materiałów procesowych) dostał 1 338 zł za 20 godzin pracy (blisko 67 zł za godzinę), a biegły z zakresu fonoskopii - 2 162 zł za 72 godziny pracy (około 30 zł za godzinę).

Niewykluczone, że kwoty za ich pracę jeszcze wzrosną, bo jest już gotowy akt oskarżenia przeciwko posłowi. Przemysław Wipler usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności i znieważenia policjantów. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT>>>

- Na tym etapie postępowania nie sposób odnieść się do tego zagadnienia. Decyzja co do ewentualnego powołania kolejnych biegłych jest suwerenną decyzją sądu, wynikającą z oceny materiału dowodowego i potrzeb w zakresie uzupełnienia materiału dowodowego - ucina nasze pytania Agnieszka Domańska, rzecznik ds. karnych Sądu Okręgowego w Warszawie. 

Sprawa ma związek z wydarzeniami, do których doszło jeszcze w październiku 2013 roku w Warszawie, kiedy Przemysław Wipler opuszczał jeden ze stołecznych klubów. Według policji zachowywał się agresywnie i chciał np. wydawać polecenia funkcjonariuszom. Policjanci twierdzili, że dopiero później zorientowali się, że mieli do czynienia z posłem.

Wipler tłumaczył z kolei, że tego dnia dowiedział się, ze jego żona jest po raz piąty w ciąży i postanowił w związku z tym świętować z przyjaciółmi. Po wyjściu z klubu - według jego relacji - włączył się do policyjnej interwencji, która miała związek z inną osobą. Jak zapewniał, sam nie uczestniczył w zajściu. 

- Próbowałem interweniować, włączyć się w taki sposób, żeby ta sprawa się zakończyła. Na wstępie dosyć szybko użyto przeciw mnie gazu, przewrócono mnie na podłogę, kopano mnie w głowę, klęczano na mnie, skuto mnie kajdankami, pobito mnie. Wielokrotnie polewano mnie - był to na pewno jakiś żrący środek - byłem kopany w krocze, w plecy i po nogach -  relacjonował. Wskazywał także, że lekarze stwierdzili u niego m.in. uszkodzenie rogówki i liczne stłuczenia oraz otarcia. CZYTAJ WIĘCEJ NA TEN TEMAT >>>

Badanie krwi, które zostało wykonane w szpitalu, wykazało, że miał 1,4 promila alkoholu w organizmie.

CZYTAJ WIĘCEJ: Były minister z rządu Kaczyńskiego zatrzymany po pijaku >>>