Donald Tusk i David Cameron zawarli układ w rozmowie telefonicznej przeprowadzonej 26 sierpnia - donosi "Rzeczpospolita", powołując się na publikację konserwatywnego brytyjskiego dziennika "Daily Telegraph":

Polski premier, to sprawa zasadnicza, zapowiedział, że poprze plany Camerona wprowadzenia nowych ograniczeń do zabezpieczeń socjalnych wypłacanych imigrantom z innych krajów UE.

Co oznacza to w praktyce? Wyjaśnia w rozmowie z "Rzeczpospolitą" John Springford z Center for European Reform w Londynie. - Chodzi o reformę unijnej dyrektywy z 2004 roku, tak aby można było skrócić do sześciu miesięcy okres wypłaty imigrantom zasiłków dla bezrobotnych, wydłużyć do trzech miesięcy pobyt potrzebny do rozpoczęcia wypłaty świadczeń, a także ograniczyć dodatkowe przywileje, na przykład dopłaty do mieszkań socjalnych czy subwencje dla dzieci. Takie podejście popierają w Radzie UE Niemcy, Holendrzy i Szwedzi - podkreśla ekspert i jednocześnie dodaje: - Ale to demagogia: tylko 1 procent imigrantów pobiera zaraz po przyjeździe zasiłki dla bezrobotnych. Reszta pracuje.

CZYTAJ TAKŻE: Jaką emeryturę dostanie Tusk? 80 tys. złotych miesięcznie >>>

Z podsłuchanych rozmów polityków, opublikowanych przez tygodnik "Wprost" wynikało, że Donald Tusk zajmował wcześniej twarde stanowisko wobec pomysłów brytyjskiego premiera. Mówił o tym były rzecznik rządu Paweł Graś w czasie spotkania z prezesem PKN Orlen Jackiem Krawcem:

Wiesz, Donald z nim od razu rozmawiał przez telefon, więc go op...lił tak, ku...a, że szkoda, że tej rozmowy nie nagraliśmy, ku...a, go tak zj...ał.

Brytyjczycy są w o wiele lepszej sytuacji niż polscy imigranci w Wielkiej Brytanii. Jeśli ich dzieci mieszkają poza Wyspami, zachowują prawo do otrzymywania świadczeń socjalnych. Nie dotyczy ich również sześciomiesięczne ograniczenie wypłaty zasiłku dla bezrobotnych.

CZYTAJ WIĘCEJ: Kogo Tusk zabierze do Brukseli? >>>