Jak powiedział Seremet, czterem osobom postawiono zarzuty. W śledztwie zabezpieczono nośniki informacji, na których zarejestrowano nagrania 21 spotkań. Przesłuchano 240 świadków, przeprowadzono 45 czynności oględzin, dokonano też 35 przeszukań i uzyskano 19 opinii kryminalistycznych. Jak poinformował Prokurator Generalny, przeprowadzono trzy eksperymenty procesowe oraz ekspertyzy specjalistyczne.

W trakcie śledztwa zgromadzono materiały o charakterze niejawnym, uzyskano też billingi oraz informacje dotyczące rachunków bankowych i maklerskich. Prokuratura zwróciła się do władz amerykańskich z wnioskiem o międzynarodową pomoc prawną dotyczącą serwisu internetowego, na którym magazynowane były pliki zawierające bezprawnie podsłuchane rozmowy.

Prokurator Generalny powiedział, że śledztwo w sprawie ujawnienia akt postępowania w sprawie afery podsłuchowej wszczęto zaraz po tym fakcie, czyli 8 czerwca. Seremet podkreślił, że działania podejmowane przez prokuratorów w zakresie udostępnienia akt należy uznać za prawidłowe, a zarzuty dotyczące ich ujawnienia, formułowane w mediach pod adresem prokuratury - za całkowicie niezasadne.

Prokurator Generalny dodał, że akta zostały upublicznione na skutek bezprawnego rozpowszechnienia informacji, które legalnie znalazły się w dyspozycji uczestnika postępowania. Podkreślił przy tym, że prokuratura nie mogła odmówić dostępu do akt osobom do tego uprawnionym.

Seremet powiedział, że udostępnieniu akt nie stoi na przeszkodzie to, iż zawierają one dane osobowe, w tym dane adresowe i tak zwane dane wrażliwe. Prokurator Generalny przypomniał także, że przed 8 kwietnia bieżącego roku brak było przepisu, który umożliwiałby prokuratorowi lub obligował go do utajnienia danych adresowych świadków, którzy nie chcieli zastrzec swego adresu.

Dodał, że nie zrobiła tego żadna z osób przesłuchanych w śledztwie w sprawie afery podsłuchowej.

ZOBACZ TAKŻE: Minister sprawiedliwości apeluje do prokuratora: Stała się rzecz straszna...>>>