Powołanie Głównego Lekarza Weterynarii (GLW) oraz wojewódzkich lekarzy weterynarii odbyło się niezgodnie z prawem - uważa Krajowa Izba Lekarsko – Weterynaryjna; kwestionuje też tryb i sposób odwołania niektórych lekarzy wojewódzkich. Resort rolnictwa odpiera zarzuty. Takie postępowanie może wpływać na ważność decyzji wydawanych przez GLW oraz wojewódzkich lekarzy weterynarii i stanowić podstawę do ich podważania przez sądy - alarmuje dr Jacek Łukaszewicz prezes Krajowej Rady Lekarsko-Weterynaryjnej cytowany w komunikacie Izby. W komunikacie KIL-W przesłanym w piątek PAP podkreślono, że ostatnich tygodniach w Inspekcji Weterynaryjnej doszło do kadrowej rewolucji.

Swoje stanowiska stracili Główny Lekarz Weterynarii Marek Pirsztuk oraz większość lekarzy wojewódzkich. Na ich miejsce powołani zostali nowi urzędnicy. Taka sytuacja nie miała dotąd precedensu - czytamy w komunikacie. Jak podkreślono, nigdy zmiana rządu nie powodowała tak daleko idących zmian na stanowiskach kierowniczych w Inspekcji Weterynaryjnej. Odwołani zostali bezpartyjni specjaliści, którzy piastowali swoje urzędy od wielu lat gwarantując bezpieczeństwo zdrowia publicznego - głosi komunikat.

Zaznaczono w nim, że Krajowa Izba Lekarsko–Weterynaryjna nie kwestionuje prawa nowego rząd do wyboru najbliższych współpracowników. Ale nie zgadzamy się na traktowanie Głównego Lekarza Weterynarii i wojewódzkich lekarzy weterynarii jako stanowisk partyjnych - napisał rzecznik Izby. Premier Beata Szydło na początku lutego powołała na stanowisko Głównego Lekarza Weterynarii Włodzimierza Skorupskiego. Wcześniej pełnił on obowiązki powiatowego lekarza weterynarii w Opocznie.

Zaniepokojenie i sprzeciw KIL-W budzi również fakt, że zmiany kadrowe odbyły się bez poszanowania obowiązujących przepisów. Jak przypomniano w komunikacie, zgodnie z art.10 ust 2 pkt. 13 ustawy o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lekarsko-weterynaryjnych jednym z istotnych zadań i uprawnień samorządu lekarsko-weterynaryjnego jest uczestnictwo w komisjach konkursowych na stanowiska kierownicze oraz opiniowanie kandydatów na inne stanowiska wymagające kwalifikacji lekarza weterynarii.

Zaznaczono, że niewątpliwie takimi właśnie stanowiskami są funkcje Głównego Lekarza Weterynarii oraz wojewódzkich lekarzy weterynarii. Podkreślono, że do tej pory wymóg uzyskania opinii samorządu lekarzy-weterynarii był respektowany. Podkreślono też że resort rolnictwa nawet nie podjął próby uzyskania opinii przy obsadzaniu stanowiska szefa Inspekcji Weterynaryjnej oraz wojewódzkich lekarzy weterynarii.

Takie działanie stanowi naruszenie ustawowych uprawnień samorządu lekarsko-weterynaryjnego, ale jednocześnie może być podstawą do podważania decyzji GLW oraz wojewódzkich lekarzy weterynarii na drodze postępowań sądowo-administracyjnych, gdyż stanowiska te zostały obsadzone w sposób nieprawidłowy - czytamy w komunikacie.

Według Izby, do nieprawidłowości dochodziło również przy odwoływaniu dotychczasowych wojewódzkich lekarzy weterynarii. Jak zaznaczono, niektórzy z nich pełnią bowiem funkcje z wyboru w organach izb lekarsko-weterynaryjnych. Zwrócono uwagę, że w takim przypadku pracodawca nie może wypowiedzieć umowy o pracę osobie piastującej stanowisko kierownicze w Inspekcji Weterynaryjnej bez zgody właściwej rady lekarsko-weterynaryjnej.

W komunikacie zaznaczono, że dodatkowo w takich sytuacjach pracodawca nie może również wypowiedzieć lekarzowi weterynarii warunków pracy i płacy na jego niekorzyść. O udzielenie takich zgód decydenci również nie występowali do okręgowych rad lekarsko-weterynaryjnych - zauważył. Samorząd lekarzy weterynarii, podkreślono, licząc na dobrą współpracę z nowym rządem oraz ministrem rolnictwa apeluje o podjęcie wszelkich możliwych kroków mających na celu usuniecie tych nieprawidłowości i uniknięcia ich w przyszłości.

Do zarzutów Izby odniosła się w piątek wiceminister rolnictwa Ewa Lech. Przepisy prawne dotyczących powoływania zarówno Głównego, jak i Wojewódzkich Lekarzy Weterynarii nie zawierają zapisów mówiących o obowiązku opiniowanie kandydatów z samorządem lekarsko-weterynaryjnym - podkreśliła Lech.