Minister przedstawił sejmowej Komisji obrony informację na temat niejawnego audytu otwarcia w resorcie. - Czasami naprawdę nie ma słów, żeby ocenić ten stan rzeczy, jaki zastaliśmy, jeśli chodzi o armię. Wystarczy powiedzieć, iż całościowy stan rzeczy jest taki, że jesienią 2015 r. stan armii nie pozwalał państwu polskiemu na obronienie swojej integralności terytorialnej i niepodległości dłużej niż kilkanaście dni. A stopień korupcji, nieodpowiedzialności, świadomie realizowanego bałaganu, zamieszania w armii przekraczał wszystko, co można sobie wyobrazić – powiedział dziennikarzom jeszcze przed posiedzeniem Macierewicz.

Zastrzegł, że nie chce "składać odpowiedzialności na poszczególnych ludzi". Jednocześnie zapowiedział, że choć nie wszystkie szczegóły zostaną podane do wiadomości publicznej, to wszystkie trafią do prokuratury. - Wspaniale pokazana kompania honorowa robi wrażenie, że Wojsko Polskie jest znakomite i silne, ale środek był niestety dramatyczny – ocenił minister.

Zapewnił też, że po zmianie rządu jest coraz lepiej. - Oczywiście nie zmienimy tej sytuacji z dnia na dzień – powiedział Macierewicz. Wskazał na konieczność przywrócenia: dyscypliny wśród kadry wojskowej tak, by rozumiała, że jej głównym celem jest "wzmocnienie wojska, a nie załatwianie prywatnych interesów"; "takiej liczebności żołnierzy i ich wyposażenie, by naprawdę byli zdolni bronić ojczyzny" oraz "trwałości sojuszów zwłaszcza ze Stanami Zjednoczonymi".

"To, o czym Macierewicz opowiada, to jest takie krzywe zwierciadło"

B. wiceszef MON Czesław Mroczek (PO) ocenił, że raport, który zaprezentował MON, "nie był materiałem, nad którym można by poważnie dyskutować". - Tam są pewne oryginalne bardzo spostrzeżenia ministra Macierewicza. Opinia publiczna w Polsce jest przyzwyczajona do jego różnych oryginalnych założeń i ten materiał też jest nacechowany taką oryginalnością  - powiedział Mroczek dziennikarzom w Sejmie.

Według niego, informacja szefa MON była "zlepkiem różnych krytycznych ocen rozwoju sił zbrojnych" i "oryginalnych wizji" Macierewicza. - Minister Macierewicz ma szczególny punkt widzenia, np. krytyczną ocenę budowania naszych zdolności poprzez Sojusz Północnoatlantycki. Ja tego nie podzielam i on wszystko, co dokonało się z punktu widzenia rozwoju sił zbrojnych na przestrzeni ostatnich lat, będzie oceniał przez pryzmat swojego krytycznego stosunku do Sojuszu - mówił polityk Platformy.

- To, o czym Macierewicz opowiada, to jest takie krzywe zwierciadło, w żadnym razie to nie jest materiał wstrząsający. To jest taka maniera całej tej partii - Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza: >>wiem rzeczy straszne, ale nie mogę powiedzieć, interes państwa wymaga, żebym tego nie powiedział<<. Najlepiej by było, żeby ten cały materiał był jawny, bo on nie pokazuje żadnych wstrząsających spraw z punktu widzenia sił zbrojnych. On pokazuje, jak wstrząśnięty jest minister Macierewicz - zaznaczył Mroczek.

Przewodniczący sejmowej Komisji obrony Michał Jach (PiS) powiedział PAP, że sytuacja w wojsku wygląda "bardzo kiepsko". - Teraz widać, jaka gigantyczna praca jest przed ministerstwem. Wszystkie dziedziny wymagają naprawy, reformy. To będzie wymagało dużo pracy – ocenił.

Pytany, gdzie konkretnie zaniedbania są największe, Jach wskazał dziedziny, o których politycy PiS mówili już wcześniej. Jak mówił, system kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi "jest dysfunkcjonalny", "obrona terytorialna nie istnieje" (obecne kierownictwo MON zapowiada rychłe utworzenie Wojsk Obrony Terytorialnej), a poszczególne programy planu modernizacji technicznej są opóźnione lub nierealizowane, co powoduje, że cały plan należy zaktualizować.

Jach podkreślił też, że "korupcja w siłach zbrojnych była ogromna" i przede wszystkim związana z przetargami zbrojeniowymi. Odmówił jednak podania szczegółów, wskazując, że trwa zbieranie dowodów w poszczególnych przypadkach. - Nie będzie to jeden, ani nawet kilka – powiedział poseł PiS.

Marcin Kierwiński (PO) nawiązując do niedawnych wypowiedzi ministra Macierewicza powiedział dziennikarzom, że ma wrażenie, że raport z otwarcia w MON "będzie bardzo podobny do tego audytu, który będzie, dotyczącego rzekomego użycia broni elektromagnetycznej przeciwko obywatelom Polski".

- Po wysłuchaniu wystąpienia pana ministra Macierewicza jestem przekonany, że Polska pod tym kierownictwem resortu obrony narodowej naprawdę jest mniej bezpieczna niż była kilka miesięcy temu – podkreślił Kierwiński. Zarzucił MON, że zamiast podawać konkretne informacje używa domysłów i interpretacji. - Ten audyt w znacznej mierze jest po prostu niepoważny – ocenił poseł PO.

- Duża część tego audytu składa się z już znanych faktów, które były poruszane w raportach NIK, a wtedy, kiedy są tam inne fragmenty, które pojawiły się później, to rzeczywiście jest to zbiór faktów bez potwierdzenia w żadnych dowodach – powiedział natomiast Cezary Tomczyk (PO).

Obaj posłowie podkreślili, że jeżeli są jakiekolwiek wątpliwości, szef MON powinien natychmiast skierować sprawę do odpowiednich organów, a nie powoływać "jakieś komisje, zespoły, rozmiękczać tę sprawę".

Rzecznik prasowy MON Bartłomiej Misiewicz ocenił, że gdyby posłowie Tomczyk i Kierwiński nie wyszli w połowie posiedzenia komisji, to mogliby się zapoznać z materiałem przygotowanym przez MON.

- Z tego audytu wyłania się naprawdę zły obraz stanu polskiej armii. Są tam w pełni pokazane dowody, przykłady etc. Dzisiaj jest już wprowadzony i w dużej części funkcjonuje plan naprawczy. Po dogłębnej analizie tego materiału zostaną skierowane wnioski do prokuratury, ale są takie fragmenty, jak np. korupcja, o której mówił minister obrony narodowej, gdzie prokuratura już działa – powiedział Misiewicz, przypominając zatrzymania w sprawie nielegalnej pomocy przy zdawaniu egzaminów na uczelniach wojskowych. Dodał, że chodzi też o nieprawidłowości przy przetargach.

Pod koniec lutego Macierewicz mówił, że audyt wskazuje na korupcję, która przyczyniła się do złego stanu wojska. Poinformował też, że o niektórych sprawach została zawiadomiona prokuratura. - Jednym z elementów audytu będzie informacja na temat wykrycia szerokiej, naprawdę olbrzymiej siatki skorumpowanych polityków, urzędników, wysokich funkcjonariuszy państwa polskiego, który doprowadzili wojsko do złego stanu - powiedział wtedy minister.

Według niego wojsko "było w złym stanie nie ze względu na ludzi, tylko ze względu na przenikającą wszystko korupcję, która zaczynała się od polityków, a demoralizowała także wojsko". - W latach 2010-2015 na dozbrojenie, na skok technologiczny wydano 50 mld zł, ale skoku nie było - wskazał minister.

Jako przykład nieprawidłowości podał zaprojektowanie i zbudowanie "znakomitego sprzętu wojskowego, który jest zdolny do użycia natychmiast i spełniłby bardzo ważną rolę na polu walki, tylko, że nie ma do niego amunicji".