Kamera "zastępuje kluczowe w realizacji transmisji z obraz urządzenie, które wymagało naprawy" - dodaje Kancelaria Sejmu.

O jej zniknięciu jako pierwszy na FB poinformował poseł PO Artur Dunin. Dla "bezpieczeństwa” PiS została zdjęta kamera nad posłami PiS-u na sali sejmowej, napisał. – Dziwnym trafem ta, która jest nad opozycją, nie (zniknęła – przypis red.). Może chodziło o to, żeby oko wielkiego brata, czyli straży marszałkowskiej, nie dosięgło posłów PiS. A jeżeli tak, to pytanie, dlaczego: czy mają się czego obawiać – dociekał także Cezary Tomczyk z PO.

Dla posłów PiS znikająca kamera albo nie była tematem rozmów albo stała się okazją do żartów (Marek Suski: Nie mam pojęcia, może poszła w ślad za "Gęsiarką”). 

Koniec końców w tej sprawie postanowiła wypowiedzieć się także Kancelaria Sejmu. Wyjaśniła, że w marcu popsuła się głowica kamery nad miejscami zajmowanymi przez posłów opozycyjnych klubów i "wykorzystywanej do pokazywania miejsc zajmowanych przez członków rządu oraz sąsiadujących z nimi miejsc, z których korzystają parlamentarzyści klubu PiS".

Konieczne stało się zatem jej zdemontowanie i zastąpienie inną. Tym bardziej - jak wyjaśnia Kancelaria Sejmu - że "kamera ta ma kluczowe znaczenie przy realizacji transmisji z sejmowych posiedzeń".

W komunikacie podkreślono przy tym, że kamery na sali obrad pokazują obraz "po przekątnej", a nie miejsca pod urządzeniem.