Koszt i czas

Materiały przygotowane przez 15 biegłych to 23 strony właściwej ekspertyzy, która jest uzupełnieniem poprzedniej przedłożonej już w sądzie opinii. Resztę, czyli 29 stron, zajmują fotografie i cytaty z opracowanych wcześniej materiałów. Jej koszt to prawie 372 tys. zł, czyli w przeliczeniu przeszło 16 tys. za jedną stronę. Co ciekawe, to uzupełnienie okazało się droższe, niż pierwsza opinia, przygotowana przez profesorów i doktorów ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach - za nią medycy zainkasowali niespełna 300 tys. zł.

Wątpliwości śledczych miał wzbudzić również deklarowany czas pracy, jaką biegli poświęcili na przygotowanie opinii. Jeden z nich wyliczył, że nad jedną stroną pracował bez przerwy 660 godzin, czyli prawie miesiąc.

Prokuratura sprawdza, czy nie doszło do próby wyłudzenia pieniędzy za drugą z ekspertyz. Zastrzeżenia do tej kwoty ma również rodzina zmarłego, która podejrzewa, że lekarze, stając w obronie sądzonych lekarzy, stara się zawyżyć koszty procesu, które w razie przegranej będzie musiała zapłacić.

Opinia najdroższa w historii

Opinia uzupełniająca wydana w sprawie śmierci Jerzego Ziobro może być najdroższa w historii polskiego sądownictwa. Dla porównania: ekspertyza w sprawie śmierci wskutek błędu medycznego w szpitalu św. Anny w Warszawie kosztowała 9100 zł, licząc przy tym 5 tomów akt. W przypadku badania narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie koszt opinii wyniósł 11 400 zł - a jej zawartość mieściła się w 3 tomach akt.

Rodzina zmarłego Jerzego Ziobry również na własną rękę zamawiała ekspertyzy za granicą. W Kolonii w Niemczech za wydanie opinii zapłaciła 40 tys. zł. Poza tym ma też ekspertyzy przygotowane przez lekarzy z USA, Izraela i Szwecji - w sumie z 10 klinik na całym świecie. Mają one wskazywać na winę lekarzy. Jednak przed sądem w tym wypadku liczą się opinie polskich specjalistów.

Wykluczyć biegłych?

Polscy biegli uznali jednak, że medycy z krakowskiego szpitala nie zawinili w przypadku śmierci Jerzego Ziobro. Jeśli doszłoby do postawienia im zarzutów, ich opinie mogą zostać unieważnione - zwraca na to uwagę "Polityka". I dodaje, że Ziobrowie w czerwcu wnioskowali o powołanie nowych, zagranicznych biegłych. Do tego wniosku sąd się jeszcze nie odniósł.

O tym, że decyzja o przyjrzeniu się biegłym, która skutkowała wejściem do ich mieszkań policji i prokuratury, może wynikać z osobistych pobudek ministra sprawiedliwości, mówi opozycja. - To bardzo dziwne, że po tylu latach, nagle, z takich przyczyn wchodzi się do mieszkań tego typu osób. Przestrzegaliśmy przed tym, gdy PiS reformował prokuraturę i podporządkował ją politykowi - mówi cytowany przez RMF były minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL Borys Budka.

Wątpliwości niektórych budzi również zaangażowanie w sprawę Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Prokuratury Krajowej. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

Chory na serce 71-letni Jerzy Ziobro trafia do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie 22 czerwca 2006 roku. Ma przejść badania. Tydzień później umiera. Sprawą zajmuje się prokuratura, która dwukrotnie ją umarza. W 2013 roku po kasacji Prokuratora Generalnego sprawa ponownie wróciła do sądu z oskarżenia prywatnego bliskich zmarłego Jerzego Ziobry. Subsydiarny akt oskarżenia przeciwko nim złożyła Krystyna Kornicka-Ziobro, a przyłączyli się do niego synowie Witold i Zbigniew. Akt taki może wnieść pokrzywdzony w sprawach ściganych z oskarżenia publicznego w sytuacji, gdy dwukrotnie odmówi tego prokurator (po uprzednim wykorzystaniu drogi zażalenia sądowego). Rodzina dołączyła inne opinie lekarskie, uzyskane przez nią w różnych ośrodkach medycznych.