W internecie pojawił się filmik z 16 grudnia, czyli pierwszego dnia protestu opozycji w Sejmie. Widać na nim jak jeden z posłów podchodzi do miejsce, gdzie siedzi Jarosław Kaczyński i bierze z pulpitu pozostawione notatki. Potem bacznie je czyta.

Okazało się, że owym posłem był Ryszard Wilczyński z Platformy Obywatelskiej. - Rzeczywiście, to był taki odruch, bezwiedny. Leżały na blacie jakieś kartki, chyba artykuł jakiś, nie pamiętam – przyznaje w rozmowie z Wirtualną Polską sam poseł. Jak zaznacza, odłożył potem wszystko na miejsce.

Potem doprecyzował w rozmowie z PAP: To, do czego sięgnąłem to był leżący publicznie, w dostępnym miejscu i wystawiony na widok publiczny artykuł, ksero jakiegoś artykułu, gdzie zaciekawił mnie nagłówek, a ponieważ czasu było dość, zaciekawiony podniosłem, przeczytałem fragment i odłożyłem na miejsce i tyle całej sprawy.

Według Wilczyńskiego sam pomysł, że mógłby przeglądać notatki prezesa PiS jest dla Jarosława Kaczyńskiego obraźliwy. Ktoś tu imputuje, że prezes mógłby porzucić własne notatki na sali sejmowej - podkreślił.

Inną opinię w tej sprawie ma Komitet Obrony przed Sektami. - W dniu dzisiejszym, tj. 29.12.2016 r. Stowarzyszenie złożyło doniesienie do Prokuratura Generalnego (drogą e-mailową) w sprawie: bezprawnego przeglądania notatek Jarosława Kaczyńskiego na sali Sejmowej przez posła Ryszarda Wilczyńskiego – czytamy w oświadczeniu przesłanym do mediów.

Według komitetu, Wilczyński może odpowiadać przed sądem z art. 284. § 1. Kodeksu Karnego. Mówi on: kto przywłaszcza sobie cudzą rzecz ruchomą lub prawo majątkowe, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Jaki interweniuje, poseł PO kontratakuje...

Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki w liście otwartym wezwał posła PO Ryszarda Wilczyńskiego do zrzeczenia się mandatu poselskiego. Jak dodał zamierza skierować w sprawie posła PO wniosek do komisji etyki poselskiej.

List otwarty Jakiego to reakcja na doniesienia medialne dotyczące materiału wideo, na którym zarejestrowano, jak poseł PO Ryszard Wilczyński przegląda nieswoje dokumenty, znajdujące się na sali plenarnej Sejmu. Według tvp.info, które zamieściło nagranie, dokumenty leżały w miejscu, które zajmuje prezes PiS Jarosław Kaczyński.

- Jako poseł Ziemi Opolskiej, z której wybrany został również poseł Wilczyński, stanowczo potępiam to haniebne zachowanie, które nie przystoi żadnemu uczciwemu Polakowi, a tym bardziej posłowi na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej - napisał w liście Jaki.

- Jest mi wstyd, że zachowania urągającego wszelkim powszechnie przyjętym zasadom współżycia społecznego dopuścił się poseł reprezentujący akurat mój okręg wyborczy i mieszkańców Opolszczyzny - dodał.

Według wiceszefa resortu sprawiedliwości Wilczyński dał się poznać ogólnopolskiej opinii publicznej z niegodnego zachowania "a nie z żadnych inicjatyw na rzecz Opola czy całej Polski".

- Przeglądanie cudzych rzeczy, pod nieobecność ich właściciela, jest zachowaniem karygodnym, niedopuszczalnym oraz uważanym powszechnie za naganne, dlatego też powinno spotkać się z bezwarunkową krytyką - ocenił Jaki.

Jeżeli kogoś Patryk Jaki ma wezwać do złożenia mandatu to przede wszystkim siebie - gdyby był słowny i sam potrafił dotrzymywać danych przyrzeczeń oraz zrezygnował z obsadzania swoich ludzi w ratuszu czy spółkach Skarbu Państwa - odpowiedział PAP Wilczyński.

Podkreślił, że wciąż trwa głodówka w Dobrzeniu w województwie opolskim, a nikt z rządzących "nie ma odwagi się ze strajkującymi spotkać. Również minister Jaki, który obiecał tym ludziom rozmowę, że się spotka - dodał.

W poniedziałek ośmiu mieszkańców gminy Dobrzeń Wielki rozpoczęło głodówkę w proteście przeciwko decyzji rządu o przyłączeniu znacznej części ich gminy do Opola, na której jest m.in. kompleks przemysłowy z elektrownią Opole. W ten sposób chcą nakłonić rząd do wycofania się z tej decyzji. Premier w czwartek zaapelowała do mieszkańców, aby decyzję rządu przyjęli ze spokojem i podkreśliła, że do zmian granic administracyjnych dojdzie zgodnie z wcześniejszymi decyzjami.