Choć został członkiem Komitetu Politycznego, to już nie wiceprezesem, bo to byłoby niedobrze odebrane przez członków partii z dużym stażem - mówi nam jeden z polityków PiS. Napięcia w relacjach z innymi ministrami wywołuje też zakres władzy, jaki skupił w swoich rękach wicepremier Mateusz Morawiecki. Jedyną osobą, która miała porównywalną pozycję w rządzie, był Leszek Balcerowicz, gdy wprowadzał swoją reformę w 1990 r.

Morawiecki zresztą chętnie z tej władzy korzysta. Najlepszym przykładem z ostatnich miesięcy jest storpedowanie przez niego projektu jednolitego podatku, który był forsowany przez innego wpływowego ministra: Henryka Kowalczyka, szefa Stałego Komitetu RM. Mateusz Morawiecki od początku był sceptyczny wobec tych pomysłów. Argumentów na "nie" dostarczyła mu dyskusja, jaka przetoczyła się przez media, pełna głosów oburzenia przedsiębiorców. Przedsiębiorców, których wicepremier chce wspierać, co wielokrotnie deklarował. Między ministrami zaiskrzyło pod koniec grudnia, gdy Ministerstwo Finansów opublikowało komunikat o zakończeniu prac nad podatkiem. Dla Kowalczyka to był afront, bo wicepremier Morawiecki zastosował metodę faktów dokonanych. Jednak wczoraj w geście dobrej woli zapowiedział wprowadzenie wybranych elementów reformy, by - jak stwierdził - skorzystać z pracy, którą "pan minister Kowalczyk z ZUS wykonali".

Kłótnia o Mieszkanie plus

Inny poważny zgrzyt to zamieszanie wokół OFE przy okazji przeglądu emerytalnego - tym razem w relacjach z Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Wicepremier Morawiecki już wiele miesięcy temu przedstawił swój pomysł na przyszłość funduszy - ale nie znalazł się on w pierwotnej wersji przeglądu rozesłanej do konsultacji. MRPiPS projekt wicepremiera potraktowało dość zdawkowo, wpisując do przeglądu, że należy "rozważyć przekazanie środków z OFE do Funduszu Rezerwy Demograficznej, a kwoty środków wynikających z wysokości aktywów zgromadzonych na rachunkach w OFE zapisać na subkontach w ZUS". A to nie to samo, co proponował Morawiecki w swojej strategii (25 proc. aktywów OFE do FRD, reszta do III filaru systemu emerytalnego). Ostatecznie i w tej sprawie wicepremier Morawiecki postawił na swoim, bo już w oficjalnym dokumencie przyjętym przez rząd jest wpisany jego wariant zmian w OFE.

Szorstkie stosunki Mateusz Morawiecki utrzymuje również z Andrzejem Adamczykiem, szefem Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa. Wicepremier nie jest zadowolony z tempa, w jakim wdrażane są inwestycje na kolei, które mają być współfinansowane środkami z nowej perspektywy finansowej UE. Resorty kierowane przez obu panów mają też inne zdania w sprawie zasad, na jakich miałby działać Narodowy Fundusz Mieszkaniowy - jedno z głównych narzędzi w programie "Mieszkanie plus". W projekcie przygotowanym przez resort budownictwa NFM ma być państwową osobą prawną i jego finanse mają się zaliczać do sektora finansów publicznych. To oznacza, że wszystkie obligacje, jakie fundusz wyemituje, i kredyty, które zaciągnie, będą powiększały państwowy dług - co z kolei nie podoba się MF. Według tego projektu ustawy z finansów fundusz ma być rozliczany przez Ministerstwo Finansów - ale to Ministerstwo Budownictwa i Infrastruktury będzie miało decydujący wpływ na obsadzenie jego władz. MF nie miałoby więc dostatecznie dużej kontroli na etapie podejmowania decyzji przez fundusz, które mogłyby skutkować zwiększeniem zadłużenia.

Ziobro nie lubi ułatwień dla biznesu

Z kolei z ministrem sprawiedliwości spór dotyczył podejścia do przedsiębiorców. Mateusz Morawiecki ma uszczelnić pobór podatku, ale jednocześnie na dłuższą metę zagwarantować gospodarczy rozwój. To powoduje energiczne działania służb skarbowych, wstrzymywanie zwrotu podatków czy opisywane przez nas dokładne prześwietlenia osób chcących założyć firmy, płacące VAT. Z drugiej strony, by nie płoszyć przedsiębiorców, Mateusz Morawiecki przygotował pakiet 100 ułatwień dla firm, a kolejnym krokiem ma być Konstytucja dla Przedsiębiorców. Tyle że Zbigniew Ziobro był jedną z osób, które krytycznie odnosiły się do takich rozwiązań. Sam proponował ruch w drugą stronę i surowe kary za oszustwa w VAT. Minister sprawiedliwości był także przeciwnikiem umowy o wolnym handlu z Kanadą, czyli CETA, którą forsował Morawiecki. Najnowszy przedmiot sporu to "antylichwiarski" projekty ustawy resortu sprawiedliwości, który może pogrążyć firmy pożyczkowe.

Mateusz Morawiecki spowolnił także prace nad ustawą Konstantego Radziwiłła dotyczącą ratownictwa medycznego. Ma ona wykluczyć z tego systemu firmy prywatne, dziś dopuszczane na zasadzie konkursu. Podległy Morawieckiemu MF wytyka resortowi zdrowia, że chce zwiększać o ponad 300 mln zł w ciągu 10 lat budżetowe koszty działania tego systemu. Pod lupę podległego Morawieckiemu KERM trafiła kolejna ustawa Radziwiłła dotycząca sieci szpitali.

Energetyka obroniła się przed wicepremierem

Mateusz Morawiecki rywalizował z resortem Krzysztofa Tchórzewskiego o kontrolę nad KGHM, bo o ile w naturalny sposób pod resort energii musiał przejść nadzór nad spółkami energetycznymi czy kopalniami węgla, o tyle nie było to wcale przesądzone, jeśli chodzi o miedziowego giganta. Świadectwem tej rywalizacji było to, że szefem na jesieni został Radomir Domagalski, który trafił na fotel prezesa spółki z resortu rozwoju, w którym był wiceministrem. Przez chwilę wydawało się, że cel zostanie osiągnięty, ale ostatecznie triumfował Tchórzewski, bo KGHM trafił pod jego nadzór.

Liczba pól konfliktu Mateusza Morawieckiego z kolegami z rządu będzie rosła. Kolejne pomysły ministrów wymagają pieniędzy z budżetu, a Morawiecki, który został ich strażnikiem - nie będzie skory do szerokiego gestu, by deficyt nie przekroczył 3 proc PKB. Z drugiej strony rząd ma wkrótce przyjąć Strategię Odpowiedzialnego Rozwoju, która z Mateusza Morawieckiego czyni nie tylko architekta rządowej strategii gospodarczej, lecz także jej wykonawcę. To oznacza, że stanie się naturalnym recenzentem kolegów z rządu i podległych im spółek Skarbu Państwa, które mają swoje miejsce w strategii. 

psav linki wyróżnione