Wszystko wskazuje na to, że sprawa trafi do innej prokuratury - powiedział Święczkowski na wspólnej konferencji z ministrem sprawiedliwości prokuratorem generalnym Zbigniewem Ziobrą. Oczywiście sprawa zostanie objęta nadzorem Prokuratury Krajowej, departamentu ds. przestępczości gospodarczej i najprawdopodobniej przeniesiemy tę sprawę z Warszawy do innej prokuratury - dodał.

Nie sprecyzował, która konkretnie prokuratura się tym zajmie, ale przyznał, że najlepiej byłoby skierować ją do tej, która zajmowała się reaktywacją śląskiej spółki Giesche. Prokuratorzy zajmujący się tamtą starą sprawą znają dokładnie metody działania i podejmowane czynności, czy próby pozyskania nieruchomości w taki sposób.

W tej sprawie w czerwcu 2016 r. warszawski sąd nieprawomocnym wyrokiem skazał pięciu mężczyzn oskarżonych o próbę oszustwa i wyłudzenia ponad 340 mln zł przy wykorzystaniu akcji przedwojennej spółki Giesche, którą reaktywowali. Sąd wymierzył im kary po 5 lat więzienia i dwie po 3 lata oraz wysokie grzywny.

Sprawę prowadziła Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu, która zarzuciła w 2011 r. oskarżonym, że posiadając kolekcjonerskie akcje spółki Giesche S.A., nie informując organów państwa o prawdziwym ich charakterze, zaczęli składać pozwy do sądów i wnioski do organów administracji, domagając się zwrotu majątku spółki "Giesche" S.A. lub rekompensaty za to mienie.

W toku postępowania ustalono, że w latach 2005-09 oskarżeni stworzyli przestępczy mechanizm, wiedząc, że mienie przedwojennej spółki Giesche zostało znacjonalizowane - przejęte przez Skarb Państwa po II wojnie światowej, a Skarb Państwa uregulował wszelkie roszczenia odszkodowawcze z tego tytułu. Wykorzystano fakt, że spółka ta nie została wykreślona z przedwojennego rejestru handlowego i nie posiadała statutowych organów w Polsce.

Według prokuratury przestępstwo polegało na podawaniu się za prawnych sukcesorów praw majątkowych z akcji na okaziciela spółki Giesche. Wykorzystali w tym celu zakupione w 2005 r. pozostające w obiegu historyczno-kolekcjonerskim, nie rodzące praw majątkowych, akcje tej spółki przeznaczone przez Skarb Państwa do zniszczenia.

Jako ich posiadacze, uzyskali wpis do Krajowego Rejestru Sądowego. Wykorzystując to, usiłowali wprowadzić w błąd Skarb Państwa, Miasto Katowice, Katowicki Holding Węglowy SA w Katowicach i Hutniczo-Górniczą Spółdzielnię Mieszkaniową w Katowicach. Ich żądania - w stosunku do Katowic - dotyczyły ok. 30 proc. aktualnej powierzchni tego miasta.

Prokuratura Okręgowa w Katowicach doprowadziła zaś do wykreślenia reaktywowanej spółki Giesche z Krajowego Rejestru Sądowego.