Antoni Macierewicz przyznał Bartłomiejowi Misiewiczowi nagrodę 10 marca 2017 roku. Chodzi o 7 tysięcy złotych. Nagroda została przyznana "za duży wkład pracy i osobiste zaangażowanie w realizacji zadań służbowych"- tak głosi uzasadnienie decyzji Macierewicza, do którego dotarł portal oko.press.

- W decyzji nie byłoby może nic dziwnego, gdyby nie to, że – według informacji przekazywanych mediom przez MON – w ostatnich miesiącach Misiewicz był głównie na urlopie. A gdy wracał na chwilę do pracy, kończyło się to kolejną aferą. W marcu br. nawet premier Beata Szydło i jej współpracownicy byli przekonani, że Misiewicz nie pełni już funkcji w resorcie. A gdy okazało się, że jest inaczej – nikt nie umiał odpowiedzieć, co właściwie robi w MON – zauważa portal oko.press.

Trudny tydzień Misiewicza

W środę szef PiS zawiesił Misiewicza w prawach członka PiS i zdecydował o powołaniu komisji do wyjaśnienia stawianych mu zarzutów i okoliczności powoływania go na pełnione funkcje.

Bezpośrednim impulsem do powołania komisji były doniesienia prasowe, że Misiewicz został zatrudniony w państwowej spółce Polska Grupa Zbrojeniowa, gdzie miałby zarabiać 50 tys. zł miesięcznie. Informacjom dotyczącym wysokości wynagrodzenia zaprzeczał rzecznik PGZ. W środę wieczorem spółka poinformowała o rozwiązaniu umowy o pracę z Misiewiczem za porozumieniem stron ze skutkiem natychmiastowym. Jak dodano rozwiązanie umowy nastąpiło na wniosek Misiewicza, "któremu nie przysługuje odprawa".

Komisja, w skład której weszli politycy PiS: Joachim Brudziński, Mariusz Kamiński i Marek Suski, zebrała się w czwartek - rozmawiała z Misiewiczem, w siedzibie PiS obecny był również szef MON Antoni Macierewicz. Komisja - jak poinformował Brudziński po zakończeniu jej obrad - całkowicie negatywnie oceniła postawę Misiewicza stwierdzając, że nie ma on kwalifikacji do pełnienia funkcji w sferze administracji publicznej, spółkach Skarbu Państwa i innych sferach życia publicznego.

Brudziński zaznaczył, że oświadczenie komisji zostało zaakceptowane i podpisane przez prezesa PiS Jarosław Kaczyńskiego, podpisali je także członkowie komisji oraz rzecznik dyscyplinarny PiS Karol Karski. Po rozmowie z komisją Misiewicz złożył rezygnację z członkostwa w PiS, która została przyjęta.