O słowa Adama Bodnara na temat Holokaustu byli pytani w niedzielnym programie Woronicza 17 w TVP Info Marcin Horała (PiS), Marcin Kierwiński (PO), Adam Andruszkiewicz (Kukiz'15), Adam Struzik (PSL) oraz Jacek Żalek (Polska Razem).

Temat Holokaustu został poruszony w środę w TVP Info w związku z publikacją niemieckiej gazety "Frankfurter Rundschau", w której skrytykowano wypowiedź premier Beaty Szydło z 14 czerwca. Premier na terenie b. obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau podczas obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych powiedziała: "Auschwitz to lekcja tego, że należy uczynić wszystko, aby uchronić swoich obywateli”. Niemiecka gazeta uznała to za tworzenie nowej polityki historycznej poprzez zrzucanie winy za Holokaust na Niemców.

Sprawę na antenie TVP Info skomentował RPO Adam Bodnar, który powiedział, że "nie ma żadnych wątpliwości, że za Holokaust byli odpowiedzialni Niemcy", ale "musimy pamiętać, że wiele narodów współuczestniczyło w jego realizacji. W tym - o czym mówię z ubolewaniem - także naród polski".

W czwartek Bodnar przeprosił i wyraził ubolewanie w związku ze swą wypowiedzią, że naród polski współuczestniczył w Holokauście. Podtrzymał, że wśród Polaków także były osoby popełniające zbrodnie na Żydach.

Horała mówił w niedzielę, że rzecznik praw obywatelskich powinien podać się do dymisji. - Ta wypowiedź nie pozostawia żadnego usprawiedliwienia. Wszyscy walczymy o to, żeby za granicą nie używano tego szkodliwego, obraźliwego i kłamliwego określenia: "polskie obozy koncentracyjne", więc kiedy coś takiego mówi Polak i to pełniący ważną funkcję publiczną, to ręce opadają - podkreślił.

Jego zdaniem wypowiedź Bodnara z łatwością można wyjąć z kontekstu i pokazywać na Zachodzie. - Nikt już potem nie pokaże, że rzecznik to odwoływał i że się przejęzyczył. Nie wiem, co trzeba mieć w głowie, żeby się tak przejęzyczyć, więc pan rzecznik powinien zniknąć z życia publicznego - zaznaczył poseł

Na pytanie czy PiS zgłosi wniosek o odwołanie Bodnara, Horała podkreślił, że jego klub nie dysponuje odpowiednią większością głosów w Sejmie.

Kierwiński zwracając się do Horały powiedział: "To niespotykany popis hipokryzji. Tym się różni człowiek przyzwoity, jakim jest Adam Bodnar, od wielu waszych nominatów, że potrafi przeprosić. Te słowa nie powinny nigdy paść, ale Bodnar przeprosił, a wasi nominaci za nic nie przepraszają" - podkreślił poseł PO.

Również Rabiej ocenił, że nie ma żadnego powodu, żeby odwoływać RPO za słowa, które "padły w ferworze dyskusji". Według niego dymisja nie jest rozwiązaniem, a cała ta sprawa została nakręcona przez PiS. Polityk Nowoczesnej określił to jako "robienie z tego rzeczy, która obniża wiarygodność Polski za granicą".

Zdaniem Andruszkiewicza, PiS powinien złożyć wniosek o odwołanie Bodnara. - Jeżeli RPO mówi taką rzecz, to wysyła jasny sygnał w świat, że Polacy przyznają się do mordowania Żydów, co jest kłamstwem. Jeżeli Sejm odwołałby takiego rzecznika, byłby to inny sygnał do świata: że bronimy polskiej narracji, racji stanu i że to co powiedział rzecznik jest skandaliczne i nie będzie tolerowane" - oświadczył poseł Kukiz'15. "Dlatego uważam, że PiS powinien taki wniosek złożyć i myślę, że Kukiz'15 by go poparł - zadeklarował.

Jacek Żalek wyraził nadzieję, że Platforma Obywatelska będzie miała "odrobinę przyzwoitości, żeby złożyć wniosek o odwołanie rzecznika, bo paradoksalnie jego kompromitacja obciąża tych, którzy go powołali". - Plucie na naród Polski to nie jest przejęzyczenie - powiedział poseł.

Adam Struzik ocenił, że Bodnar popełnił błąd używając słowa "naród", zamiast "jednostka", gdy mówił o Holokauście. Jego zdaniem wystarczyło zamienić to jedno słowo i cała wypowiedź miałaby inny wydźwięk. Dodał, że nie wydaje mu się, aby to był powód do "robienia wokół tego takiej wielkiej histerii".