Największą do tej pory zmianą było odejście z Kancelarii Prezydenta Małgorzaty Sadurskiej. - Prezydent nie ufał jej od dawna. W Pałacu Prezydenckim była człowiekiem Jarosława Kaczyńskiego i Nowogrodzkiej, czyli partyjnej centrali PiS - pisze "Gazeta Wyborcza".

Wpływy Sadurskiej słabły już od jakiegoś czasu. Pod koniec swojej pracy w kancelarii nie była informowana o podejmowanych przez prezydenta Dudę działaniach. Dzisiaj, by umówić się na spotkanie z prezydentem, Sadurska musi korzystać z pośrednictwa.

Następczynią Sadurskiej w kancelarii jest Halina Szymańska, która nie jest związana z centralą partii i jako wiceszefowa ARiMR otwarcie krytykowała postępowania PiS-u. Po Krzysztofie Łapińskim, który w maju został rzecznikiem prezydenta, to druga osoba w kancelarii, która odważyła się na taki krok. Obie te nominacje nie są najlepiej postrzegane przez PiS.

Jeszcze jeden człowiek prezydenta Dudy

Po tych przetasowaniach w Pałacu łącznikiem z Nowogrodzką został szef gabinetu prezydenta Krzysztof Szczerski.

Szczerski odpowiada za politykę zagraniczną prezydenta, a ponieważ jego relacje z szefem MSZ - Witoldem Waszczykowskim - nie należą do najlepszych, naturalnym jest, że będzie on bardziej lojalny wobec Pałacu. Obecnie najważniejszym zadaniem Szczerskiego jest pilnowanie, by odpowiednio wyeksponować rolę Andrzeja Dudy podczas zbliżającej się wizyty Donalda Trumpa w Polsce.

To wszystko powoduje, że narasta nieufność między PiS, a prezydentem Dudą, który coraz częściej wychodzi z własnymi inicjatywami.