– Partii rządzącej zależy na tym, żeby ustawa o SN weszła w życie przed 9 sierpnia – mówił wczoraj w mediach przewodniczący klubu Platformy Obywatelskiej Sławomir Neumann. Powód? – To dzień rozprawy Mariusza Kamińskiego przed Sądem Najwyższym. Sprawa dotyczy też prezydenta i możliwości ułaskawienia Kamińskiego i jego kolegów. PiS zależy nie na reformie, tylko na ochronie swoich partyjnych kolegów – wyjaśniał poseł Neumann.

Takie głosy w ostatnich dniach pojawiały się często. Mówiono o wyścigu z czasem: czy PiS zdąży wymienić skład Sądu Najwyższego przed rozpoznaniem kasacji w sprawie ministra, czy też nie?

Okazuje się jednak, że rządzący nie chcą się ścigać. Zapowiedziane poprawki Ministerstwa Sprawiedliwości do projektu ustawy – polegające na tym, że decyzje personalne dotyczące sędziów podejmie Krajowa Rada Sądownictwa, a nie minister sprawiedliwości – przekreślają możliwość wprowadzenia gruntownej reformy Sądu Najwyższego przed 9 sierpnia.

Najpierw musi wejść w życie nowelizacja ustawy o KRS. To nastąpi po upływie 14 dni od jej ogłoszenia, które z kolei będzie miało miejsce dopiero po podpisaniu aktu prawnego przez prezydenta. Ten, na razie, zamiast podpisu zapowiedział wczoraj złożenie własnego projektu kolejnej nowelizacji ustawy o KRS zakładającej wybór jej członków większością 3/5 głosów. Od jej przyjęcia uzależnił też podpisanie ustawy o SN.

A to zdecydowanie wydłuża proces „przejęcia SN”. Trudno bowiem zakładać, by obecny skład rady chciał pomóc PiS w wymianie kadr. Trzeba więc najpierw zmienić skład KRS. To możliwe, ale czasochłonne.

Przede wszystkim mandat dotychczasowych członków KRS wygasa w terminie 30 dni od wejścia w życie ustawy. W tym terminie mają być też powołani nowi członkowie. Najpierw marszałek Sejmu w terminie 7 dni musi zamieścić obwieszczenie w Monitorze Polskim o zwalnianych miejscach w KRS. Ten termin można przyspieszyć i zamieścić odpowiednie obwieszczenie np. już następnego dnia po wejściu w życie ustawy. Potem jednak kandydaci do nowej rady mają dwa tygodnie na zgłaszanie się (liczone od dnia publikacji). Tego terminu skrócić nie można.

Poza tym trzeba uzupełnić skład rady o członków zasiadających w niej z ramienia parlamentu. Tutaj czas na zgłoszenie jest dłuższy (21 dni od obwieszczenia marszałka Sejmu), podobnie jak czas na ich wybór – 30 dni od dnia wygaśnięcia mandatu poprzednich członków.

Czy to oznacza, że już 9 sierpnia Mariusz Kamiński będzie mógł być osobą prawomocnie skazaną? Nie. Kasacja została złożona przez oskarżycieli posiłkowych. W toku procesu, wskutek ułaskawienia Kamińskiego przez prezydenta, sąd rozpoznający sprawę uznał, że nie może wydać wyroku. Teraz – po uchwale SN – wiadomo już, że może.

Można więc przypuszczać, że kasacja zostanie rozpoznana nie po myśli Kamińskiego. Ale wbrew twierdzeniom niektórych mediów minister złożył od niekorzystnego dla siebie wyroku apelację. Powinna zostać rozpoznana. Po 9 sierpnia koordynator służb specjalnych będzie w związku z tym co najwyżej skazanym nieprawomocnie. Co z uwagi na dość niejednoznaczne przepisy dotyczące dostępu do informacji niejawnych zapewne wiele nie zmieni. Zdaniem części ekspertów już osoba skazana nieprawomocnie nie powinna sprawować funkcji ministra koordynatora służb specjalnych, który ma szeroki dostęp do tajnych informacji. Z przepisów to jednak wprost nie wynika. Istnieje też możliwość, że SN w obecnym składzie zdecyduje się odroczyć rozpoznanie kasacji, by nie zaogniać sporu politycznego. Krzysztof Michałowski z zespołu prasowego SN informuje jednak, że „na chwilę obecną sytuacja jest bez zmian, a termin rozpoznania kasacji został wyznaczony na 9 sierpnia 2017 r.”.