- Wierzę głęboko, że spokojnie i z rozwagą, w sposób zaplanowany i logiczny modernizację polskiej armii i zwiększenie jej liczebności uda się przeprowadzić. Wierzę także w to, że w tym procesie zachowamy jedność jako politycy i że także będziemy umieli zachować jedność w ramach polskiej armii - mówił Andrzej Duda.

- Polska armia jest jedna i nie można jej różnicować poprzez rodzaje wojsk czy jakąkolwiek inną klasyfikację. Wszyscy polscy żołnierze i wszystkie jednostki zasługują na szacunek, bo szacunek dla polskiego żołnierza, jego trudu, jego bohaterstwa, jego odwagi, gotowości obrony ojczyzny musi być zachowany w całym społeczeństwie, od władz aż do zwykłego obywatela - zaznaczył prezydent.

Andrzej Duda zaznaczył, że wierzy, iż uda się osiągnąć poziom wydatków 2,5 proc. PKB na obronność do 2030 roku. Jak mówił, najważniejszym zadaniem jest to, byśmy umieli obronić naszą ojczyznę w przypadku, gdyby komukolwiek wpadło do głowy podnieść rękę na Polskę.

W środę europoseł PiS pytany o te słowa prezydenta powiedział: Jestem pewny, że w tej sprawie nie ma różnicy, między prezydentem a ministrem obrony narodowej. Według mojej wiedzy, a myślę, że mam ją dobrą, szef MON też uważa, że polska armia nie może być prywatną sprawą kogokolwiek.

Podkreślił, że w tej sprawie dostrzega "pełną zgodę między prezydentem Dudą a ministrem Macierewiczem".

- Pan prezydent jest człowiekiem, który ma prawo formułować takie poglądy, jakie formułuje, one są ogólnie słuszne. Myślę, że każdy z nas uważa, że polska armia nie powinna być prywatną sprawą, tak samo jak każdy z nas uważa, że po poniedziałku jest wtorek, a po wiośnie jest lato - mówił polityk PiS.

Dopytywany dlaczego prezydent wygłasza takie "oczywistości", Czarnecki powiedział: Sądzę, że powtarzanie pewnych prawd oczywistych jest przywilejem nie tylko np. kościoła, ale także różnych polityków. Prezydent mówi, że armia nie powinna być sprawą prywatną (...), ale to oczywiście każdy z nas wie. Ale dobrze, że to powtarza żeby tego nie zapomnieć.

Nowoczesna: Prezydent nie może być ciągle upokarzany przez Macierewicza

To, że te słowa padły z ust pana prezydenta świadczy o tym, że mamy do czynienia z sytuacją absolutnie nienormalną - powiedział poseł Nowoczesnej Adam Szłapka, odnosząc się do słów prezydenta, że polska armia, to nie jest "niczyja armia prywatna". Jak ocenił, ta nienormalność "wynika z tego, że partnerem prezydenta - jeśli chodzi o współpracę w zakresie bezpieczeństwa i obrony narodowej jest Antoni Macierewicz".

Zdaniem posła Nowoczesnej, konflikt Duda-Macierewicz jest bardzo groźny z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa. Jak ocenił, "prezydent w końcu zdał sobie sprawę, że to on ma uprawnienia konstytucyjne" i " to on ma mandat wyborców w przeciwieństwie do Macierewicza i nie może być cały czas przez niego upokarzany i lekceważony".

Według Szłapki, minister Macierewicz, swoimi działaniami, dotyczącymi zmian w zakresie dowodzenia, chce podporządkować sobie armię i to generuje konflikt.

Szłapka odniósł się również do słów prezydenta Dudy, który we wtorek deklarował, że trzeba "zachować jedność w ramach polskiej armii, bo polska armia jest jedna i nie można jej różnicować, poprzez rodzaje wojsk, czy jakąkolwiek inną klasyfikację".

Prezydent widzi, że oczko w głowie Antoniego Macierewicza, czyli Wojsko Obrony Terytorialnej, przygotowane są raczej, jako jego prywatne oddziały wojskowe, niż jako część sił zbrojnych - powiedział poseł Nowoczesnej. Jak dodał, "wyraźnie mamy do czynienia z konfliktem i tutaj zaklinanie rzeczywistości przez polityków Prawa i Sprawiedliwości jest bez żadnego znaczenia".

Szłapka wyraził nadzieję, że dopóki szef MON się nie zmieni, to prezydent Duda nie podpisze żadnych nominacji generalskich i sparaliżuje pracę Antoniego Macierewicza - zmuszając premier Beatę Szydło do dymisji ministra.

Poseł Nowoczesnej pytany, czy prezydent Duda może czuć się osamotniony przez swój obóz polityczny, powiedział: "Prezydent w tym sporze ma dużo poważniejsze narzędzie, niż karna armia polityków Jarosława Kaczyńskiego, która jest zupełnie bez znaczenia".

Prezydent o WOT

W trakcie przemówienia prezydent Duda nawiązywał do Bitwy Warszawskiej, którą udało się zwyciężyć - jak mówił - dzięki temu, że ponad milion ludzi poszło pod broń. - Milion ludzi, którzy w większości przypadków mieli doświadczenie bojowe wyniesione z armii państw zaborczych, wyniesione z polskich legionów, doświadczenie bojowe I Wojny Światowej. To było jednym z podstawowych elementów, które spowodowały, że poza duchem bojowym, zdołaliśmy odeprzeć bolszewicką nawałę - mówił.

- My dzisiaj potrzebujemy dobrze przeszkolonych polskich żołnierzy, ale potrzebujemy także przeszkolonych rezerw. Wierzę w to, że również poprzez program rozwoju Obrony Terytorialnej ten właśnie plan uda nam się zrealizować. Wierzę w to, że będziemy mogli dodać do niego w przyszłości także dodatkowe komponenty szkoleniowe - kontynuował.

Prezydent Duda dziękował też polskim żołnierzom oraz ich najbliższym, a także pracownikom Wojska Polskiego. - Chcę złożyć najserdeczniejsze życzenia, niech Bóg ma w swojej opiece polskich żołnierzy. Niech Bóg ma w swojej opiece nas, Polaków. Niech Bóg ma w swojej opiece Rzeczpospolitą - powiedział na zakończenie.

Prezydent o Bitwie Warszawskiej

Prezydent przed pomnikiem marszałka Józefa Piłsudskiego mówił, że 15 sierpnia jako Święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny to co roku bardzo ważny dzień dla chrześcijan. - Ale dla nas Polaków od 97 lat to także święto wielkiego polskiego zwycięstwa, wielkości polskiego oręża i nas jako narodu - podkreślił.

- To wielkie święto wiktorii w Bitwie Warszawskiej, to wielkie święto przełomu w wojnie polsko-bolszewickiej w odpieraniu bolszewickiej napaści na Polskę i można śmiało powiedzieć na Europę, bo takie były zamiary przywódców bolszewickich, w szczególności Lenina - powiedział Andrzej Duda.

Jak dodał, jest to święto naszej wielkiej dumy z naszych wartości, oręża i postawy.

Przemówienie poprzedziło odznaczenie przez prezydenta dowódcy wojsk lądowych USA w Europie gen. broni Bena Hodgesa Krzyżem Komandorskim z Gwiazdą Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polskiej.

Wcześniej słowa prezydenta skomentował wiceszef resortu obrony. Michał Dworczyk był pytany we wtorek w Polskim Radiu 24, czy słowa prezydenta Andrzeja Dudy, że polska armia, to nie jest niczyja armia prywatna, to armia, którą powinniśmy wspólnie kształtować, nie są uwagą do trwającego konfliktu między prezydentem a ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem.

Na pewno tak tego nie odebrałem. Trudno mi mówić o jakimś konflikcie, są różnice zdań w odniesieniu do różnych kwestii, zmian związanych z przyszłym kształtem polskich sił zbrojnych - mówił wiceminister. Ale to zupełnie coś naturalnego - jest prowadzony stały dialog, z ministerstwem obrony narodowej kontaktuje się również Biuro Bezpieczeństwa Narodowego - zaznaczył. Ten dialog trwa; to, że w pewnych sprawach trzeba wypracować wspólne stanowisko, nie jest niczym nadzwyczajnym - podkreślił wiceminister.

Według Dworczyka słowa prezydenta mogły być skierowane do polityków totalnej opozycji, którzy zachowują się w taki sposób, jakby Wojsko Polskie nie było skarbem ogólnonarodowym, jakby nie było całego narodu, tylko jakimś elementem rozgrywki politycznej. To jest szczególnie bolesne, gdy politycy, którzy byli odpowiedzialni za rozbudowę sił zbrojnych, odpowiedzialni za resort obrony narodowej dziś są w stanie powiedzieć wszystko w imię takiej przepychanki"- mówił Dworczyk.

Wiceminister namawiał opozycję, by wojsko odsunąć od bieżących konfliktów i awantur, i traktować jak skarb narodowy. To naprawdę nikomu nie przyniesie korzyści, a tracić będą na tym wszyscy - tak rozumiem słowa pana prezydenta - powiedział wiceminister