Informacja została potwierdzona przez "Gazetę" w Dolnośląskim Wydziale Zamiejscowym Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji we Wrocławiu. Zarzuty wobec Pawła Adamowicza i jego żony zostały postawione 2 sierpnia 2016 r.

Chodzi o art. 56 Kodeksu karno-skarbowego, który mówi, że kto podaje nieprawdę lub zataja prawdę, składając deklarację podatkową, przez co naraża podatek na uszczuplenie, podlega karze grzywny do 720 stawek dziennych lub karze pozbawienia wolności. Albo obu tym karom łącznie.

Wyjaśnieniem sprawy początkowo zajmowała się gdańska skarbówka.

A potem została ona przekazana nam. Postępowanie w tej sprawie jeszcze się nie zakończyło – potwierdził "Wyborczej Trójmiasto" prokurator Robert Tomankiewicz, naczelnik Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji we Wrocławiu. - Włączyliśmy je do śledztwa, które ponownie prowadzimy od lipca 2016 roku.

Śledztwo, o którym mówi prokurator Tomankiewicz, dotyczy zatajenia przez prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza dochodów w wysokości 753 tys. zł, okoliczności nabycia mieszkań w kontekście decyzji podejmowanych przez Urząd Miejski w Gdańsku oraz właśnie nieujawnienia urzędowi skarbowemu wszystkich posiadanych pieniędzy. Prezydent Gdańska konsekwentnie odmawia komentarza w tej sprawie.

W piątek rozpoczął się proces prezydenta Gdańska, który został oskarżony o podanie nieprawdziwych informacji w pięciu oświadczeniach majątkowych.