"Badanie IBRiS przeprowadzone 1–2 marca, czyli po tygodniu, w którym dominował temat rozdętych wydatków rządowych, pokazuje spadek poparcia dla Zjednoczonej Prawicy, która uzyskuje 39,4 proc. W porównaniu z analogicznym sondażu z początku lutego tego roku, to spadek o 3,3 pkt proc.", czytamy w "Rzeczpospolitej".

Zyskuje z kolei opozycja. PO ma 22,5 proc. poparcia (wzrost o 2,5 pkt proc.), a SLD – 9,7 proc. (wzrost o 2,5 pkt. proc.), co sprawia, że lewica stałaby się trzecią siłą w Sejmie.

Gdyby wybory do Sejmu odbyły się w najbliższą niedzielę, poselskie mandaty otrzymaliby również politycy ruchu Kukiz'15 (6,8 proc.), PSL (5,2 proc.) i Nowoczesnej (5 proc. ).

Pod progiem wyborczym znalazły się Partia Razem oraz Wolność. Jednocześnie 9,5 proc. respondentów nie było w stanie jednoznacznie określić, na którą partię oddaliby swój głos w wyborach do Sejmu.

- Sytuacja jest praktycznie taka, jak w wyborach w 2105 roku. Bardzo wiele musiało się stać, by nic się nie zmieniło. Ale od miesiąca PiS jest w stałej defensywie, gasi pożary, które samo wywołuje. Straciło to, co miało przez dwa lata, czyli narzucanie agendy – komentuje dr Marek Migalski z Uniwersytetu Śląskiego.