- Wcale nie jest jednoznacznie tak, jakby chcieli rządzący, że gen. Jaruzelski jest postacią jednoznacznie negatywną. Gdyby tak było, nie trzeba byłoby robić spektaklu degradacyjnego - tłumaczyła przy tym Monika Jaruzelska w Radiu Zet.

Jak przekonywała, rządzący chcą wywołać jak największą burzę, pokazując jak najbardziej emocjonalne momenty w historii.

"Nie będę bawiła się grobem ojca"

Tłumaczyła także, dlaczego zaangażowała się w sprawę ustawy degradacyjnej, która zabiera jej ojcu stopień generała.

- Zaczęłam się angażować, dlatego że już klamka zapadła, mojemu ojcu już to nie pomoże i nie zaszkodzi. Centrum ma sprawdzać, jakie konsekwencje dla ludzi związanych z wojskiem przynosi ustawa – mówiła. - Chcę, by inne rodziny wojskowych widziały, że jestem z nimi, będę starała się pomóc, będziemy mogli udzielać pomocy prawnej.

Ta historia jest dla mnie otwierającą furtkę do zupełnego podporządkowania sobie wojska, zamiast Wojsko Polskie będzie wojsko pisowskie

Pytana o to, czy zmieni napis na grobie ojca, jak ustawa wejdzie w życie, odpowiedziała: - Oczywiście, kiedy będzie takie postanowienie i dostanę taką informację, że mam to zmienić, to nie będę walczyć.

- Nie wiem jeszcze, jaki napis dam, czy będzie to dowódca zwiadu konnego, bohater II wojny światowej, prezydent czy też zostawię generał, tylko zdegradowany przez rząd PiS w 2018 roku. Mówię to trochę sarkastycznie, bo nie będę bawiła się grobem ojca - skwitowała.

Wojciech Jaruzelski pochowany jest na Wojskowych Powązkach, a na grobie widnieje napis: „Generał Wojciech Jaruzelski. Żołnierz”. Zgodnie z uchwaloną przez parlament ustawą degradacyjną zostanie pozbawiony stopnia generalskiego.