- Nie da się tego komentować, to tak niewyobrażalne. U nas w Polsce ludzie nie mogą sobie wyobrazić, jaka to jest sytuacja kiedy rodzice nie mogą podjąć decyzji, co do swojego dziecka. Rzecz niebywała, że dziecko, które żyje, które walczy o życie nie ma możliwości aby był leczony – stwierdziła Beata Szydło.

Zdaniem premier Szydło trzeba stworzyć grupę wsparcia dla rodziców chłopca. - Zaproponuję dzisiaj na Radzie Ministrów, panu premierowi i kolegom z RM żebyśmy zaproponowali pomoc dla rodziców i też w jakiś sposób zwrócić uwagę opinii publicznej w Europie i Wielkiej Brytanii na to nieszczęście, które na naszych oczach się rozgrywa. Ktoś może powiedzieć, że to może będzie tylko pusty, symboliczny gest, ale im więcej będzie naszych głosów i wskazanie, że są kraje, które są gotowe nieść pomoc, może to coś pomoże. Trzeba zrobić wszystko żeby to dziecko było leczone – powiedziała.

Przypomniała swoje słowa "Dokąd zmierzasz Europo", które jak zaznaczyła wypowiedziała w KE w nieco innym kontekście, dotyczącego kryzysu migracyjnego, ale jak zaznaczyła "Europa jest w takim momencie, kiedy odchodząc od wartości fundamentalnych chrześcijańskich, które ją budowały i dawały jej możliwość rozwoju i zaopiekowania swoich obywateli, zupełnie się zagubiła". Dopytywana, czy powtórzyłaby je dziś, odpowiedziała stanowczo, że tak.

To kolejny dowód na to, że cywilizacja śmierci zaczyna zwyciężać – komentowała sprawę Alfiego. Jej zdaniem zarówno KE jak i RE powinna w sprawie chłopca zareagować. – Nie możemy pozwolić żeby na oczach całego świata umierało bezbronne dziecko i nie było żadnej woli pomocy Bezduszne decyzje sądu zostały wydane, odrzucone odwołanie rodziców. To się nie mieści w głowie – mówiła.

Szydło o proteście niepełnosprawnych: Spotkam się, jeśli taka będzie wola premiera

Pytana o protest niepełnosprawnych dorosłych i ich rodziców w Sejmie powiedziała, że aby pomóc wszystkim należy uporządkować system. – Przez 2,5 roku zrobiliśmy bardzo dużo. Musieliśmy nadrobić ośmioletnie zaniedbania a nawet te sprzed wielu lat – stwierdziła. Zwróciła uwagę, że w ubiegłym roku na pomoc dla osób niepełnosprawnych zostało wydane ponad 16 mld złotych. – Zostały podniesione świadczenia pielęgnacyjne, również renta socjalna. Wprowadziliśmy program "Za życiem", który kojarzy się głównie ze wsparciem dla kobiet w trudnych ciążach a ma trzy komponenty – trudne ciąże, opiekę nad rodziną z dzieckiem oraz pomoc dla osób dorosłych – mówiła. I dodała, że przez następne trzy lata na ten cel wydanych zostanie kolejne 3 mld złotych.

Szydło zapytana o to, czy wybierze się do protestujących w Sejmie, odpowiedziała, że premier Morawiecki "podjął decyzję, że osobiście chce pojechać do protestujących". – Dziś to on organizuje pracę rządu, ja jestem gotowa, jeśli taka będzie wola pana premiera, że ktoś inny poza nim powinien się pojawić u tych osób, to oczywiście, że się tam pojawię – mówiła. Powiedziała, że rząd koncentruje się obecnie na zmianach systemowych. – Cały rząd jest zaangażowany w pomoc dla tych państwa. Żeby to się udało potrzebne jest porozumienie i również ci państwo, którzy protestują, podejmą decyzję – powiedziała.

Przebywający w szpitalu Alder Hey w Liverpoolu od grudnia 2016 r. chłopiec cierpi na ciężką, niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, która - jak ocenili lekarze - doprowadziła do nieodwracalnych i "katastrofalnych" zmian w mózgu, wykluczających nie tylko powrót do zdrowia, ale jakiekolwiek znaczące przedłużenie życia.W poniedziałek wieczorem został odłączony od aparatury podtrzymującej życie, ponieważ opiekujący się z nim zespół medyczny, który reprezentuje przed sądem interesy chłopca, ocenił, że zmiany w mózgu chłopca pozbawiły go zmysłów wzroku, słuchu, smaku i czucia, a dalsza terapia "nie jest w jego najlepszym interesie" i może być nie tylko "daremna", ale także "nieludzka". Zgodnie z brytyjskim prawem, lekarze występują jako reprezentanci interesów dziecka, które nie zawsze muszą być zbieżne z opinią rodziców. W środę brytyjski sąd apelacyjny odrzucił apelację rodziców chłopca od decyzji sądu niższej instancji o zaprzestaniu podtrzymywania go przy życiu i braku zgody na przewiezienie dziecka do Włoch.