Raport o CBA to oficjalny dokument, ale tajny

Julia Pitera przyznała, że raport o CBA jest oficjalnym dokumentem opatrzonym klauzulą "tajne" Fot. Michal Rozbicki / Inne
Minister Julia Pitera, odpowiadająca w rządzie za walkę z korupcją, po raz pierwszy przyznała, że raport o CBA jest oficjalnym dokumentem opatrzonym klauzulą "tajne". Do tej pory twierdziła, że jest to jedynie "materiał pomocniczy, przygotowany dla premiera", a nie "informacja publiczna", więc nie może jej nikomu udostępnić. "Jeżeli wydam zgodę, to osoba, która ma dostęp do informacji tajnych może go przeczytać" - stwierdziła Pitera.
- Sytuacja szefa CBA wyjaśni się po weekendzie
- Tusk nie odwoła szefa CBA
- Pitera: W CBA pracują ludzie wątpliwego pokroju
- Raport o CBA będzie jawny?
- Pitera: Odechciało mi się publikować raport
- Pitera: Są dowody, że CBA łamało prawo
- Pitera szuka haków w delegaturach CBA
- Szef CBA zaciągnął Piterę przed sąd
- Czarne chmury nad Piterą
- Agent CBA o posłach: To bandziory
- W CBA można podwójnie zarabiać
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Raport o CBA ma już klauzulę tajne z przyczyn właśnie takich, że dzisiaj już pracuję na materiałach tajnych" - powiedziała Pitera w TV Puls.
"Raport nigdy nie był zbiorem notatek" - stwierdziła w niedzielę Pitera. "Był absolutnie ciągiem, tylko ja czekałam na zakończenie audytu, który robiło ABW w CBA, tudzież otrzymałam szereg informacji, które w żaden sposób nie mogły ujrzeć światła dziennego, dotyczących spraw, z których część dzisiaj już jest w prokuraturze, bo zostały złożone zawiadomienia" - zaznaczyła.
Jak powiedziała, raport o CBA dziś ma ok. 36-38 stron. Na pytanie, czy ktoś, kto ma dostęp do informacji tajnych, może go przeczytać, Pitera odpowiedziała: "Jeżeli wydam zgodę".
Pitera przekazała premierowi Tuskowi materiał dotyczący działalności CBA w połowie grudnia ubiegłego roku. Od początku nie chciała podawać żadnych jego szczegółów, twierdząc, "że jest materiałem pomocniczym, przygotowanym dla premiera, a nie informacją publiczną". Odmówiła też przekazania go Rzecznikowi Praw Obywatelskich.
W lutym na posiedzeniu sejmowej komisji tłumaczyła, że raport jest jedynie notatką powstałą w formie elektronicznej, nie ma podpisu, ani tytułu, nie ma też oznaczeń kancelaryjnych.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!