"Chcą mnie chociaż trochę ugryźć. Nie da rady. Bezpieka mnie nie złamała i wy wszyscy, czterdzieści milionów nawet, nie zmusicie mnie do przyznania się do rzeczy, które są nieprawdziwe. Za żadną cenę" - mówił w piątek rano w radiowej Trójce wyraźnie wzburzony Wałęsa.

To był ostatni mój wywiad

Wałęsa powtórzył, że nigdy nie służył "po tamtej stronie" i nigdy nie współpracował z bezpieką. "Nigdy nikt mnie nie pokonał w taki sposób. A że grałem - nie wszystkie moje bitwy były piękne i zwycięskie - tak, to prawda. Podpisałem dokumenty, tak, to prawda. Ale nie współpracy, tylko standardowe, jak wszyscy. Taka jest prawda, ale wy nie chcecie w tę prawdę uwierzyć" - podkreślał Wałęsa.

"Chyba to był ostatni mój wywiad. A, idźcie do diabła. Nie będę odpowiadał na żadne pytania. Zajmuję się innymi sprawami. Mam dużo spraw ciekawszych, ładniejszych. Tym wywiadem kończę odpowiedzi na te pytania" - oświadczył były prezydent.

Na koniec: Chwała agentom!

W pewnym momencie były prezydent nie wytrzymał i zaczął mówić w charakterystyczny dla siebie sposób: "A, róbcie co chcecie. Chcecie, że jestem agentem, dobrze, cieszcie się, że jestem. Agenci przewrócili komunizm, oddali wam w ręce, a wy nie wiecie, co z tym zrobić. Chwała agentom" - ironizował Wałęsa.

"To nie mogą być ostatnie słowa prezydenta Lecha Wałęsy w czasie tego wywiadu" - zareagował prowadzący audycję Krzysztof Skowroński.

"Dopóki tak się będziemy zachowywać, to to są ostatnie, najmądrzejsze słowa, jakie można powiedzieć w tej rzeczywistości" - odparł Wałęsa.