Plan PO, by zakazać dotowania partii lub na dwa lata zawiesić ich finansowanie z budżetu państwa, zirytował nie tylko opozycję, ale również koalicyjne PSL. W ten weekend ludowcy, widząc upór Platformy w forsowaniu pomysłu, już nie wytrzymali.

>>>Pawlak wbija Platformie nóż w plecy

"Można pomyśleć o różnych mechanizmach oszczędzania. Idąc dalej, należałoby się zastanowić, czy nie dałoby się zarobić na tej demokracji, np. niektóre stanowiska sprzedawać w drodze licytacji" - ironizował w sobotę Waldemar Pawlak, szef PSL.

Dzień później Stanisław Żelichowski oświadczył w Radiu Zet, że PO zachowała się w stosunku do jego partii wyjątkowo nieszczerze. "Czujemy się wmanewrowani" - dodał szef klubu PSL. Tłumaczył, że ludowcy byli dogadani z PO na zmniejszenie finansowania partii, a tu nagle koalicjant wyciągnął inny projekt. Żelichowski zapowiedział, że PSL tego rozwiązania z pewnością nie poprze.

>>>Wielki zgrzyt o pieniądze w koalicji PO-PSL