"Każdy, kto straci pracę, a ma do spłaty mieszkaniowy kredyt hipoteczny, może liczyć na pomoc rządu" - zapewnił po posiedzeniu Rady Ministrów premier Donald Tusk. Rząd dyskutował dziś nad szczegółami tej pomocy, które ma szybko dopracować minister Michał Boni.

"Każdy zarejestrowany bezrobotny, który stał się bezrobotnym z powodu utraty pracy dziś czy w przeszłości i jest kredytobiorcą na rzecz własnego mieszkania, będzie mógł liczyć na taką pomoc" - zaznaczył szef rządu.

Kredyt ma trafić do każdego, bez znaczenia, czy stracił pracę na skutek zwolnień grupowych, czy został przez pracodawcę zwolniony. Ma to zapewnić tym osobom poczucie bezpieczeństwa i spokój w szukaniu zatrudnienia.

>>> Kredyty hipoteczne drożeją

Pomoc państwa będzie zwrotna. Ale spłata będzie odłożona w czasie i rozłożona na dłuższy okres.

Rząd mówił dziś o opcjach walutowych. Nie wykryto spisku przeciwko polskim firmom. Skala strat będzie również mniejsza, niż przewidywali niektórzy.

>>> Dowiedz się, ile firmy straciły na opcjach

Sytuacja jest rozpoznana - mówił premier. W sprawie opcji ponad połowa firm już porozumiała się z bankami, a pozostałe mogą liczyć na pomoc, choć nie materialną. "Nie można obciążać podatników spłatą takich zobowiązań" - mówił Tusk. Ale rząd będzie radził firmom, jak wyjść z pułapki.

Szef rząd przyznał, że w sprawie opcji nałożyły się dwie sprawy. Z jednej strony chęć spekulacyjnego zysku, a z drugiej nadmierne ryzyko. Dziś nie podjęto wiążących decyzji, bo wicepremier Waldemar Pawlak, który opiekuje się sprawami opcji, był nieobecny ze względów rodzinnych.