TVP zmienia adres, by ratować Farfała?
Piotr Farfał nie zamierza oddać władzy. Gdyby list członka rady nadzorczej TVP do jej szefa dotarł do adresata, prezes już w tym tygodniu straciłby stołek prezesa publicznej telewizji. Tak się nie stanie, bo pismo zaadresowane na Woronicza 17 w Warszawie wróciło z adnotacją: nie dotyczy TVP.
- Wciąż nie można odwołać Farfała
- Szef TVP zapomniał o numerach PESEL
- PiS i SLD podzieliły się telewizją publiczną
- Prawny kruczek ocali skórę Farfała
- Tajna umowa Farfała z ojcem Rydzykiem
- Tak Farfał unika strajku i nowej rady
- Farfał na koniec szykuje megainwestycje
- W TVP grożą strajkiem, a Farfał na urlopie
- Lewicowe programy znikają z anteny TVP
- Widmo strajku krąży nad Woronicza
- Farfał skapitulował. Uznał radę nadzorczą
- Ruszyły grupowe zwolnienia na Woronicza
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To, jak długo Piotr Farfał będzie prezesem TVP, zależy od tego, kiedy zbierze się nowa rada nadzorcza. Jej członkowie już zadeklarowali, że jego odwołanie będzie jedną z pierwszych decyzji. Ale choć rada została wybrana 30 lipca, do tej pory się nie zebrała. Dlaczego?
>>> PiS i SLD podzieliły sie telewizją
Za jej zwołanie był odpowiedzialny szef starej rady nadzorczej Łukasz Moczydłowski (z rekomendacji LPR). Nie zwołał, bo chciał przedłużyć rządy Farfała. Ale posiedzenie rady może też zwołać każdy z członków nowej rady nadzorczej. Musi tylko złożyć odpowiedni wniosek. Tak zrobił Bogusław Szwedo (z rekomendacji PiS).
"6 sierpnia wysłałem priorytetem list polecony. Zaadresowałem: Przewodniczący rady nadzorczej TVP, 00-999 Warszawa, ul. Woronicza 17. Po dwóch tygodniach wrócił nieotwarty z adnotacją: >mylny adres<!" - opowiada "Gazecie Wyborczej".
Dziennikarz "GW" zadzwonił wczoraj do sekretariatu rady nadzorczej. Sprawdził, jak są adresowane listy, które do rady dochodzą. Okazało się, że dokładnie tak samo jak list Szwedo.
>>> Farfał skapitulował. Uznał radę nadzorczą
Szwedo już złożył na poczcie skargę na niedoręczenie listu. Chce sprawdzić, kto list odesłał z tą dziwną uwagą, a przede wszystkim, czy list w ogóle dotarł do budynku na Woronicza. "Gazeta" już sprawdziła: list był w budynku TVP. Rzecznik poczty Michał Dziewulski: "Mamy oświadczenie pełnomocnika TVP pana Krzysztofa Chochury, że ten list >nie dotyczy telewizji<. Dlatego odesłaliśmy go nadawcy z adnotacją, że jest mylny adres".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!