Breivik opublikował swój manifest pt. "2083. Europejska Deklaracja Niepodległości" w internecie pod pseudonimem Andrew Berwick. Załączył do niego dziennik z opisem przygotowań do zamachu.

Pisze w nim, że zakupił w grudniu 2010 roku przez internet w polskim sklepie chemicznym Keten 0,3 kg azotynu sodu za kwotę 10 euro. Firma Keten z Wrocławia ma stronę internetową w języku norweskim. Azotyn sodu to środek używany do konserwacji mięsa, używany w Norwegii do konserwacji mięsa z łosia. Za środek Norweg zapłacił kartą płatniczą.

>>> Breivik wychwala polskiego króla. Czytaj więcej >>>

W tej samej firmie również w grudniu 2010 roku Breivik zamówił i opłacił przelewem bankowym (2 tys. euro) 150 kg proszku aluminiowego, ale narzekał, że dostawca jest niesolidny i ignoruje jego e-maile. Norweg tłumaczył w zamówieniu, że środek ten jest mu potrzebny jako składnik farby do zabezpieczania łodzi. Przyznał, że obawiał się, że polski sklep może być monitorowany przez europejskie agencje wywiadowcze.

W manifeście Norweg wielokrotnie powołuje się na polskie doświadczenia z historii. W sumie wymienia Polskę 47 razy.

Podziwia polskiego króla Jana III Sobieskiego, który jego zdaniem zwyciężając w bitwie pod Wiedniem (1683 rok) "po raz ostatni zagroził Muzułmanom w tradycyjny (wojenny) sposób".

Norweg wymienia również polskie "prawicowe nacjonalistyczne ugrupowania" podając odnośniki do ich stron internetowych. Zalicza do nich Samoobronę RP, Ligę Polskich Rodzin, Narodowe Odrodzenie Polski, Ligę Obrony Suwerenności, Prawo i Sprawiedliwość.

>>> O krok od linczu. "Każdy tutaj chce jego śmierci"

Zauważa, że z powodu niewielkiej liczby imigrantów, tego typu partie w Europie Wschodniej nie zmobilizowały się przeciwko imigrantom, występują za to przeciwko Unii Europejskiej.

Anders Behring Breivik w swoim manifeście cytuje m.in. "Zniewolony umysł" polskiego noblisty Czesława Miłosza.