Odpowiedź MAK na raport Millera. Bez Anodiny

Odpowiedź MAK na raport Millera. Bez Anodiny / Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego
Międzypaństwowy Komitet Lotniczy (MAK) odpowiada na piątkową publikację polskiego raportu na temat katastrofy smoleńskiej. Na zwołanej konferencji prasowej zabrakło szefowej MAK, Tatiany Anodiny.
- Rosjanie ukryli ważny dowód w sprawie Smoleńska?
- W jakim języku pisali raport? MSWiA odpowiada Macierewiczowi
- Ostatni lot 96 osób. Tak to było, według komisji Millera
- Przeczytaj raport o katastrofie Tu-154. Tu go znajdziesz
- Była wina załogi? "Nie przesłanki lotnicze były najważniejsze"
- Brak nacisków na załogę i błędy kontrolerów. Różne ustalenia komisji Millera i MAK
- Miller o wystąpieniu MAK: Nic nowego nie usłyszałem
- Zakaz podawania alkoholu na stadionach? PiS jest "za"
- PO: Raport Millera pokazuje całą prawdę, a nie półprawdę
- Klich: Piloci nie chcieli lądować za wszelką cenę
- Komisja Millera odpowiada MAK. "Nic nowego"
- PSL: Jeśli Rosjanie nie przyznają się do winy, stracą wiarygodność
- Zachodnie media komentują replikę MAK. "Rosja odrzuciła raport Millera"
- Rosyjski rząd odpowiada Millerowi: Opieraliśmy się na faktach
- Macierewicz do Millera: Dlaczego przyjęliście, że winna jest brzoza?
- Komisja MAK zakończyła badanie katastrofy Tu-154M
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W polskim raporcie z badania katastrofy smoleńskiej nie zauważyliśmy nic nowego wobec tego, co Polska przedstawiła w uwagach do raportu MAK - oświadczył szef Komisji Technicznej MAK Aleksiej Morozow.
Prezentując odpowiedź strony rosyjskiej na raport komisji Jerzego Millera Morozow przypomniał, że strona polska sformułowała swoje uwagi do raportu MAK ze stycznia i to, co przedstawiła Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, jest powtórzeniem tych uwag. Jak dodał, MAK nie uwzględnił ich w swoim raporcie, bo "nie miały one charakteru technicznego", ale polskie uwagi są "nieodłączną częścią" raportu z badania katastrofy smoleńskiej.
Wcześniej wiceszef MAK Oleg Jermołow oświadczył, że Komitet przestudiował zarówno polski raport, jak i prezentację komisji oraz publikacje prasowe i wpisy na forach internetowych poświęcone tej sprawie.
Morozow przypomniał podczas konferencji, że MAK działał na podstawie 13 załącznika Konwencji Chicagowskiej; jak dodał, był to jedyny dokument na podstawie którego można było wyjaśniać okoliczności katastrofy smoleńskiej. Podkreślił również, że Polska wyraziła na to zgodę.
Źródło: PAP






























~Rodzina Kibiców2011-08-06 10:26
Jerzy Miller jest osobą politycznie odpowiedzialną za katastrofę smoleńską. To jemu podlega Biuro Ochrony Rządu, które dopuściło się rażących zaniedbań w zabezpieczeniu wizyty polskiej delegacji. Fakt powierzenia mu przygotowania raportu w sprawie przyczyn katastrofy jest skandalem niemożliwym w cywilizowanym państwie. W krajach, w których przestrzegane są podstawowe normy badania katastrof, osoba zainteresowana może być dopuszczona do śledztwa tylko jako strona. Raport Millera jest więc jedynie stanowiskiem strony zamieszanej w katastrofę. Dziwi tylko, że stanowisko obrony pisane jest za państwowe pieniądze i przez tylu państwowych urzędników. Osoba podejrzana ma prawo mówić nieprawdę i podawać własną wersję wydarzeń. Miller z tego prawa w pełni skorzystał. Zrobił to jednak wyjątkowo niezręcznie.
Dla Polaków najistotniejsze jest wyjaśnienie bezpośredniej przyczyny śmierci prezydenta i całej delegacji. Z zapisów czarnych skrzynek wynika, że wszystkie urządzenia samolotu zamarły na wysokości 15 m. Prokuratura dociskana przez dziennikarza „Gazety Polskiej” potwierdziła ten fakt. Nie mogąc go inaczej wyjaśnić, stwierdziła, że musiał to być efekt zderzenia z brzozą. Problem w tym, że samolot był wtedy w innym miejscu. Prezentujący raport Millera stwierdzili, że urządzenia przestały działać już na ziemi. Pytani przez dziennikarzy „Gazety Polskiej” o tę rozbieżność z wersją prokuratury, zmienili zdanie. Stwierdzili, że to nie uderzenie z ziemią ani brzozą, ale kolejne drzewa (na wysokości 15 m?) zniszczyły samolot. Raport tak bardzo nie trzymał się kupy, że najistotniejsze fakty trzeba było zmieniać już w czasie jego omawiania.
To, co nam zaprezentowano, to oczywiście kompletne bzdury. Samolot ma kilka niezależnych systemów zasilania i wszystkie urządzenia nie mogą przerwać pracy bez totalnej destrukcji, a tego żadne drzewa, szczególnie na wysokości 15 m, zrobić nie mogły.
Opis odczytany z urządzeń samolotu najbardziej pasuje do hipotezy „działania sił zewnętrznych”. Tego jednak w ogóle nie badano, a przynajmniej nie przedstawiono nam, że badano. Na pytanie dziennikarza „GP” w tej sprawie komisja nie zechciała udzielić odpowiedzi. Kiedy nalegał, po prostu wyłączono mu mikrofon. Dlaczego komisja Millera z taką zaciekłością rozprawiała się z tezą o zamachu? Czy decydował strach przed Rosjanami? Może chodzi o element jakiegoś międzynarodowego porozumienia?
Powód jednak może być bardziej prozaiczny. Gdyby doszło do zamachu, odpowiedzialność po stronie polskiej ponosiłby przede wszystkim BOR, czyli Jerzy Miller. Zamachu nie tylko więc nie mogło być, ale też dla dobra szefów MSWiA nie powinno się go specjalnie rozważać. Znając Rosję, zamachowców pewnie by nie ustalono. Pytanie o to, dlaczego nikt nie pilnował lotniska i okolic, stałoby się wtedy pytaniem numer jeden. Wybranie Millera na szefa komisji badającej katastrofę wykluczyło więc możliwość uczciwego badania wersji zamachu. Winni musieli być piloci i ewentualnie kontrolerzy lotu. W tej sytuacji łatwo było zwalić wszystko na kolegę z resortu obrony. Kolega oczywiście jest fatalnym ministrem, więc został idealną ofiarą.
~harry2011-08-03 07:32
Durny Generał .durny Prezydent i jego doradcy to cała prawda o katastrofie,
~sil2011-08-02 20:35
re proste2011-08-02 17:30
Oj widzę, ze przeczytałeś wywiad z Petelickim w niezalezna.pl
"Polska mogłaby liczyć na pomoc NATO i USA, gdyby tylko o nią poprosiła"
- z tego co wiem to zwrócili się o pomoc i nic specjalnego nie dostali, wiec gen. kłamie:
"Płk Zbigniew Rzepa przypomniał w komunikacie, że WPO skierowała 30 czerwca 2010 r. do władz Stanów Zjednoczonych wniosek o udzielenie międzynarodowej pomocy prawnej. Polska postulowała o przekazanie m.in. wszelkich informacji będących w gestii strony amerykańskiej dotyczących okoliczności katastrofy 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku. "
"11 stycznia 2011 r. do WPO wpłynęło pismo wydziału spraw karnych Biura Spraw Międzynarodowych Departamentu Sprawiedliwości USA stanowiące odpowiedź na wniosek Polski. "Strona Polska uznała odpowiedź strony amerykańskiej za niewystarczającą dla potrzeb prowadzonego postępowania, o czym poinformowano władze amerykańskie pismem 3 lutego 2011 r." - podał Rzepa.
17 marca 2011 r. do WPO wpłynęła kolejna odpowiedź wydziału spraw karnych - Biura Spraw Międzynarodowych Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych Ameryki, w którym strona amerykańska ponownie poinformowała, że "Stany Zjednoczone przekazały agendom rządu polskiego, już w początkowym okresie śledztwa, wszelkie materiały dotyczące katastrofy smoleńskiej jakimi dysponowały i w tej chwili władze USA nie posiadają żadnych innych informacji w tym zakresie". "
~lis2011-08-02 17:32
anodina rozplynela sie w smolenskiej mgle
~lis2011-08-02 17:30
niech MAK zajmnie sie zapuchnietym putinaszka ,bo niedlugo wiatr uniesie sie w przestworza i ruskie beda mieli klopot a tam latwo o tragedje ,bo lataja tam sowieckie rakietyi moga niechcacy rozbic dmuchawca
~proste2011-08-02 17:30
Ameryka zna cala prawde,ma dowody i czeka na prosbe rzadu polskiego o udostepnienie.Tusk tego nie zrobi to jest pajac a nie premier.Trzeba wybrac PiS i sprawa wtedy sie wyjasni.Polacy miejcie honor i nie pozwolcie soba pomiatac byle komu.Wyrzuccie wreszcie bande Tuska.
~gwidon2011-08-02 17:29
Rosja to piekny kraj i madrzy ludzie a polska to zascianek Europy
~libero2011-08-02 17:29
bedziecie sie K U R W Y smazyc w piekle.
~Sarmata2011-08-02 17:19
Ruscy agenci, jak widzę, dzielnie ujadają przeciwko narodowi polskiemu. Wy tak za darmo czy wam płacą?
~małojec2011-08-02 17:15
Rosjanie zrobili wszystko, by w świadomości polskiego społeczeństwa nie pozostało przekonanie, że to polska prawda jest ostatnia. Zaskakujące jest jednak to, że na konferencji nie pojawiła się Tatiana Anodina, szefowa MAK - mówi Edmund Klich.
Edmund Klich, pytany o swoje odczucia po konferencji MAK, przyznaje, że spodziewał się „czegoś więcej”. - Niczego konkretnego się nie dowiedzieliśmy, Rosjanie bronią swojego raportu i uznają, że rola kontrolerów nie miała żadnego znaczenia, bo przyjęto, że był to lot cywilny. Według polskiego raportu lot był wojskowy, dlatego też zawierał ocenę pracy kontrolerów.
Według pułkownika, Rosjanie nie powiedzieli prawdy w wielu kwestiach, jak choćby ws. oblotu lotniska po katastrofie smoleńskiej. Z tego, co mówi Aleksiej Morozow wynika, że polscy eksperci chcieli lecieć samolotem. A to nieprawda. Chcieliśmy jedynie oglądać z ziemi urządzenia radiolokacyjne, a nawet, żeby nie przeszkadzać kontrolerom, wnioskowaliśmy o wyniesienie ekranów radarów na zewnątrz, stworzenie nam odpowiedniego stanowiska. Z technicznego punktu widzenia nie było to dla Rosjan kłopotliwe, a mimo wszystko, nie zgodzili się na nasze warunki.
Szef PKBWL dodaje, że w komentarzu MAK pojawiły się rozbieżności względem polskiego raportu. – W raporcie Millera była mowa o tym, że lotnisko w Smoleńsku było czasowo otwarte, bo przecież wszyscy kontrolerzy i płk Krasnokutski byli czasowo oddelegowani, bo nie byli pracownikami tego lotniska. Tymczasem Morozow twierdzi, że lotnisko było otwarte. Mam wrażenie, że to taka gra z ich strony. Doskonale wiem, w jakim stanie było to lotnisko, mam protokoły z 25 marca 2010 roku, w którym znalazło się wiele uwag na ten temat, więc trudno się zgodzić z opinią, że wszystko działało bez zarzutu
Płk Edmund KlichDoskonale wiem, w jakim stanie było to lotnisko, mam protokoły z 25 marca 2010 roku, w którym znalazło się wiele uwag na ten temat, więc trudno się zgodzić z opinią, że wszystko działało bez zarzutu.
Edmund Klich dodaje, że Rosjanie przemilczeli sprawę nacisków na kontrolerów lotu: – Nadal nie wiemy, kim był tajemniczy generał z Moskwy, z którym płk Krasnokutski rozmawiał na temat sprowadzania naszego samolotu. Sam kilkakrotnie o to prosiłem na piśmie i nigdy nie dostałem odpowiedzi. Myślałem, że teraz będzie jakiś ukłon w stronę Polski, że uderzą się w piersi, ale nie, bronią swojego raportu.
Zdaniem Edmunda Klicha Rosjanie nie wyjaśnili precyzyjnie prawdy na temat systemu pracy kontrolerów. – Dziwnym trafem taśma z rozmowami z wieży się nie nagrała, bo jak twierdzili Rosjanie, zacięła się, ale nie chcieli nam jej udostępnić nawet w takim stanie, potem nie chciano nas dopuścić do obserwacji ekranów radiolokatorów w czasie oblotu i nie pokazano zdjęć z ekranów na wieży. To wszystko składa się logiczny ciąg, Rosjanie nie pokazali nam wszystkich informacji o systemie i pracy kontrolerów lotu.
Płk podsumowuje, że pozostaje też wątpliwości co do innych kwestii, które są odmiennie przedstawiane w obu raportów: - MAK ciągle mówi, że piloci wykonali odejście dopiero jak zobaczyli przeszkody terenowe. Według mnie decyzja o odejściu zapadła wcześniej ale została opóźniona na skutek odejścia z automatu. Poza tym mamy odmienne zdanie ws. rzekomych nacisków gen. Błasika na załogę. Według MAK były naciski bezpośrednie, według Polaków, pośrednie. A prawda jest taka, że każdy psycholog mógłby przedstawić tu swoją teorię.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!