Igor Girkin, znany jako Igor Striełkow obywatel Rosji i - według władz w Kijowie - funkcjonariusz rosyjskiego wywiadu wojskowego, tuż przed pojawieniem się informacji o zestrzelonym samolocie pasażerskim napisał na Kontakcie, rosyjskim odpowiedniku Facebooka, że w rejonie Torezu separatyści zestrzelili samolot An-26.

- Przecież uprzedzaliśmy, żeby nie latać na naszym niebie - napisał Striełkow.

We wtorek bojówkarze zestrzelili samolot wojskowy An-26, który leciał na wysokości 6,5 tysiąca metrów. Ukraińskie władze nie wykluczały wtedy, że strzelano z terytorium Rosji, ponieważ wówczas jeszcze wątpiono, że separatyści mają taką broń. 

Premier samozwańczej republiki Aleksander Boroday mówił, że separatyści nie mają odpowiedniego sprzętu, aby zestrzelić samolot, który był na takiej wysokości. 

Jednak pod koniec czerwca ITAR-TASS podawał, że siły Donieckiej Republiki Ludowej zajęły ukraińską bazę wojskową, która dysponowała rakietowymi kompleksami Buk. Pozwalają one na zestrzelenie samolotów lecących na dużych wysokościach. Nie wiadomo było jednak, czy były one w stanie możliwym do użytku.

Striełkow  w swoim wpisie dodał też, że ma informacje o drugim zestrzelonym samolocie. - Zdaje się SU - napisał.

Informacje potwierdził w czwartek rzecznik Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy (RBNiO) Andrij Łysenko. Rosyjski samolot wojskowy zestrzelił pociskami rakietowymi nad terytorium Ukrainy należącą do tamtejszych sił powietrznych maszynę Su-25.

Słowom ukraińskiego rzecznika zaprzeczył jednak ambasador Rosji przy ONZ Witalij Czurkin.

Łysenko podkreślił, że pilotowi udało się katapultować i został ewakuowany w bezpieczne miejsce. Na spotkaniu z dziennikarzami rzecznik RBNiO poinformował, że do ataku na Su-25 doszło, gdy wykonywał on operację bojową na wschodzie Ukrainy. Odmówił podania szczegółów.

Ministerstwo obrony Ukrainy potwierdziło, że samolot Su-25 został trafiony rakietą. Pilotowi udało się wyprowadzić maszynę ze strefy zagrożenia i awaryjnie wylądować. Samolot z lekkimi uszkodzeniami nadaje się do naprawy - dodał resort obrony.

Ukraińskie MSW potwierdza tymczasem, że to separatyści zestrzelili pod Torezem we wschodniej Ukrainie samolot pasażerski lecący z Amsterdamu do Kuala Lumpur. Zginęło 295 osób.

Doradca ministra spraw wewnętrznych Anton Heraszczenko poinformował, że wśród ofiar jest 280 pasażerów i 15 członków załogi.

Według niego, separatyści strzelali z przekazanego przez Rosję systemu rakietowego Buk. Rano zaobserwowała go miejscowa ludność w okolicach miejscowości Sniżne i Torez. Informacje o tej broni potwierdziła Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

Zestrzelony przez bojówkarzy samolot wyleciał o godzinie 12.14 z Amsterdamu. Trasa jest obsługiwana przez Malaysian Airlines wspólnie z holenderskimi liniami KLM. Boeing 777-200 zniknął z radarów o 16.20, gdy znajdował się na wysokości przelotowej ponad 10 tysięcy metrów.

We wtorek bojówkarze zestrzelili samolot wojskowy An-26, który leciał na wysokości 6,5 tysiąca metrów. Ukraińskie władze nie wykluczały wtedy, że strzelano z terytorium Rosji, ponieważ wówczas jeszcze wątpiono, że separatyści mają taką broń.