Putin przekonywał, że Rosji w żadnym wypadku nie można uznać za prowokatora czy agresora.

- Nikogo nie atakujemy, w politycznym znaczeniu tego słowa, nikogo nie napadamy. My tylko bronimy swoich interesów. I właśnie z tym związane jest niezadowolenie naszych zachodnich partnerów, przede wszystkim amerykańskich. W sferze bezpieczeństwa nie dopuszczamy do żadnych zdarzeń, które powodują napięcia  - mówił rosyjski prezydent. 

Władimir Putin sugerował, że to Amerykanie prowadzą agresywną politykę wojskową. Zwrócił uwagę, że Rosja ma dziesięciokrotnie mniejszy budżet wojskowy od Stanów Zjednoczonych. Wskazywał też, że USA mają bazy wojskowe na całym świecie, w tym w Europie, a Rosja - tylko w Kirgizji i Tadżykistanie. 

CZYTAJ TEŻ: Rosja desperacko walczy o rubla. Wielkie kłopoty rosyjskiej gospodarki >>>