Wśród ofiar śmiertelnych jest jedna osoba, która zmarła w szpitalu.

W czwartek rano szefowa rządu odwiedziła miejsce zdarzenia, gdzie rozmawiała m.in. ze strażakami i policjantami biorącymi udział w akcji ratunkowej. Jak podały media, nie zdecydowała się jednak na spotkanie z mieszkańcami, którzy ucierpieli w pożarze.

Po powrocie na Downing Street May powiedziała, że "ludzie domagają się odpowiedzi i to jest absolutnie słuszne". - Właśnie dlatego zleciłam powołanie komisji śledczej w sprawie tej katastrofy. Musimy wszystko wyjaśnić, jesteśmy to winni rodzinom, ludziom, którzy stracili ukochanych, przyjaciół i domy, w których mieszkali - zaznaczyła.

Podobne publiczne komisje śledcze były powołane m.in. w celu zbadania decyzji o interwencji Wielkiej Brytanii w Iraku (Chilcot Inquiry) oraz etyki dziennikarskiej, gdy dziennikarze tygodnika "News of the World" hakowali telefony i komputery w celu pozyskiwania informacji (Leveson Inquiry).
Na czele takiej komisji staje zazwyczaj niezależna od rządu, powszechnie szanowana postać, np. sędzia, członek Izby Lordów, profesor akademicki lub doświadczony urzędnik służby cywilnej. Zadaniem komisji jest zbadanie okoliczności zdarzenia oraz wypracowanie rekomendacji na przyszłość.

Jednocześnie premier zadeklarowała, że "rząd dokłada wszelkich starań, aby zapewnić, że (poszkodowani przez pożar) otrzymają nowy dom w Londynie, jak najbliżej (Grenfell Tower)".

May powtórzyła także swoje słowa pochwały pod adresem służb ratunkowych biorących udział w akcji w ciągu ostatnich 48 godzin, a także zwykłych londyńczyków, którzy zaangażowali się we wspieranie ofiar i osób poszkodowanych.

Po wizycie premier na miejsce tragedii udał się także lider opozycyjnej Partii Pracy Jeremy Corbyn, który spotkał się z ratownikami i mieszkańcami Grenfell Tower, odwiedzając m.in. centrum kryzysowe w kościele św. Klemensa, gdzie przyjmowano dary na rzecz poszkodowanych. - To niezwykle zasmucające. W tym przeklętym budynku wciąż są ciała, które będziemy znajdowali. Będziemy domagać się odpowiedzi na pytania - zapewnił.

Liczba ofiar wzrośnie - niestety, to pewne

Stuart Cundy z londyńskiej policji metropolitalnej poinformował na konferencji prasowej, że priorytetem służb ratunkowych jest obecnie "identyfikacja i lokalizacja ofiar, które mogą być w środku" spalonego budynku. Dodał, że w szpitalach pozostaje 37 osób, z których 17 jest w stanie krytycznym.

Jednocześnie Cundy nie chciał spekulować na temat osób zaginionych po pożarze. Podkreślił, że liczby zaginionych publikowane przez media, sięgające ponad 100 osób, "nie wydają mu się precyzyjne". - Wiemy na przykład o tym, że jedna osoba została zgłoszona do biura zajmującego się liczeniem ofiar 46 razy - wytknął.

Wideo X-news: Matka wyrzuciła niemowlę z 10 piętra, ktoś je złapał

Dlaczego spłonął?

Przedstawiciel policji jednoznacznie wykluczył, by przyczyną pożaru był zamach terrorystyczny. Szczegółowym badaniem przyczyn zajmie się zespół śledczy. Jednak według relacji świadków źródłem pożaru miała być zepsuta lodówka w jednym z mieszkań.

Dziennik "The Times" poinformował, że firma Rydon, wykonawca ubiegłorocznego remontu budynku, zdecydowała się na tańsze o dwa funty na sztuce elementy elewacji (5 tys. funtów w skali budynku), które ze względu na swoją budowę łatwiej mogą się zapalić.

W piątek popołudniu informacja ta została potwierdzona przez dostawcę materiałów budowlanych. Użyty materiał jest zakazany m.in. w Niemczech ze względu na oceny, że potencjalnie grozi pożarem.

Jak napisały media branżowe, ogień objął wszystkie 24 piętra budynku w ciągu kilkunastu minut.

W latach 2015-2016 budynek przeszedł znaczny remont, w trakcie którego m.in. wymieniono okna i wzmocniono elewację. Grupa mieszkańców prowadząca bloga Grenfell Action Group oskarżyła jednak operatora budynku o stworzenie "niebezpiecznych warunków do życia" i naruszenie przepisów dotyczących bezpieczeństwa. Ostrzegali, że błędne zarządzanie nieruchomością może grozić w przyszłości "ogromną katastrofą".

Szefowa londyńskiej straży pożarnej Dany Cotton podkreśliła, że o ile główna struktura budynku pozostaje bezpieczna, o tyle do przeprowadzenia dokładnego przeszukania mieszkań na wyższych piętrach konieczne będzie przeprowadzenie dodatkowych prac budowlanych. Chodzi o zbudowanie wewnętrznych podpór dla wyższych pięter, co ma wzmocnić stabilność apartamentowca.

Cotton zaznaczyła, ten proces "może trwać nawet tygodniami" i będzie wymagał wspólnej pracy inżynierów straży pożarnej, władz dzielnicy i ekip budowlanych.

Szefowa straży pożarnej oceniła, że dotychczas strażacy byli w stanie dokładnie sprawdzić jedynie około połowę budynku. Zanim zostaną zakończone dodatkowe prace stabilizujące budynek, służby ratunkowe będą musiały polegać na specjalnie wytrenowanych ekipach z psami ratunkowymi, które będą poszukiwały czegokolwiek, co może pomóc w identyfikacji ofiar.

Wideo X-news: Świadek: Na 22 piętrze widziałem dziecko. Podeszło do okna i wyskoczyło

Królowa myślami przy ofiarach

Pałac Buckingham opublikował w czwartek oświadczenie królowej Elżbiety II, która przekazała, że "jej myśli i modlitwy są z rodzinami tych, którzy stracili ukochanych, a także ludźmi, którzy są w stanie krytycznym w szpitalu".

- Książę Filip i ja chcemy również oddać hołd odwadze strażaków i innych ratowników, którzy ryzykowali swoim życiem, aby uratować innych. Jest również pokrzepiające, że tak wielu wolontariuszy działa w duchu niesamowitej szczodrości, aby pomóc osobom dotkniętym tym straszliwym zdarzeniem - napisała brytyjska królowa.

Pożar był potężny

Zbudowany w 1974 roku apartamentowiec Grenfell Tower zapalił się krótko przed godz. 1 czasu lokalnego (2 czasu polskiego) z wtorku na środę; to najpoważniejszy pożar w budynku mieszkalnym w Wielkiej Brytanii od dekad.

W środę wieczorem wiceminister spraw wewnętrznych Nick Hurd zapowiedział, że decyzją rządu przeprowadzone zostaną kontrole bezpieczeństwa w podobnych budynkach na terenie całego kraju.

Z Londynu Jakub Krupa