Dziennik Gazeta Prawana logo

Odwet na muzułmanach to sukces dżihadystów. Celem jest doprowadzenie do ostatecznego starcia dwóch kultur

20 czerwca 2017, 08:02
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Muzułmanie w pobliżu Finsbury Park
Muzułmanie w pobliżu Finsbury Park/PAP/EPA
Atak na meczet w Finsbury Park w Londynie jest na dobrą sprawę pierwszym tego typu odwetem na muzułmanach przeprowadzonym przez rdzennych mieszkańców Europy Zachodniej. Co w sumie dziwi, zważywszy na skalę wcześniejszych zamachów inspirowanych islamem oraz to, że terroryści z Państwa Islamskiego nie kryją, iż jednym z ich celów jest wzniecenie konfliktów religijno-etnicznych na naszym kontynencie.

Kilkanaście minut po północy z niedzieli na poniedziałek 48-letni mężczyzna wjechał białym vanem w grupę ludzi, którzy wyszli z meczetu w Finsbury Park, raniąc dziewięć osób. Jedna zmarła. Według świadków kierowca krzyczał, że chce zabić wszystkich muzułmanów. Nawiązanie do wcześniejszych tegorocznych zamachów terrorystycznych w Londynie – marcowego w pobliżu siedziby parlamentu, gdy zginęło pięć przypadkowych osób, i przeprowadzonego na początku czerwca na London Bridge z ośmioma ofiarami – jest oczywiste. W tym drugim nawet użyto do ataku podobnego białego vana.

Sprawca – którego personalia ani ewentualne związki z jakimiś ekstremistycznymi grupami nie są na razie znane – zapewne nie wybrał celu przypadkowo. Meczet w Finsbury Park w przeszłości nie cieszył się dobrą reputacją. Jego imamem był wzywający do dżihadu Abu Hamza al-Masri, o którego ekstradycję do USA toczyła się ośmioletnia batalia sądowa (zasłaniał się on europejską konwencją praw człowieka). Do meczetu chodzili związani z Al-Kaidą terroryści – jeden z organizatorów zamachów z 11 września 2001 r. Zacarias Moussaoui oraz Richard Reid, który w 2001 r. próbował wysadzić w powietrze transatlantycki samolot za pomocą ładunków wybuchowych umieszczonych w butach. W meczecie miał się odbywać handel bronią i udzielano schronienia dżihadystom. Jednak w ostatnich latach udało się wykorzenić z niego ekstremistyczne elementy.

Według organizacji pozarządowej Tell MAMA, która zlicza działania wymierzone przeciwko muzułmanom w Wielkiej Brytanii, w okresie od maja 2013 do września 2016 r. miało miejsce 100 incydentów. Ale ataki interpretuje ona bardzo szeroko – w tej liczbie znajdują się m.in. e-maile z obelgami, „ataki przy użyciu produktów z wieprzowiny” czy antymuzułmańska literatura. Najczęstszym rodzajem był wandalizm – 29 przypadków – który niekoniecznie musi mieć podłoże religijne. Warto też zwrócić uwagę, że w ostatnich latach liczba incydentów spadała – w 2013 r. Tell MAMA naliczyła ich 43, w 2104 – 21, w 2015 – 24, a w pierwszych dziewięciu miesiącach zeszłego roku – zaledwie 12. Najbardziej brutalne i niewątpliwe motywowane religijnie przestępstwo przeciwko muzułmanom w Wielkiej Brytanii w ostatnich latach miało miejsce w 2013 r. w Birmingham. Sprawca zabił 82-letniego mężczyznę i próbował podłożyć ładunki wybuchowe pod meczetami w kilku sąsiednich miastach. Ale sprawcą był... ukraiński student, który do Wielkiej Brytanii przyjechał kilka dni wcześniej.

W Zjednoczonym Królestwie działają organizacje skrajnie prawicowe, które nie kryją niechęci do muzułmanów, jak English Defence League, English Democrats, British National Party czy National Front, i zapewne to ich sympatycy odpowiadają za incydenty typu wandalizm czy pogróżki. Ale ponieważ starają się one uczestniczyć w życiu politycznym (choć oczywiście będąc na jego marginesie), uważają, by nie zostać oskarżone o zabójstwa czy podżeganie do zabójstw. Jeśli jednak atak w Finsbury Park nie okaże się odosobnionym incydentem, zapewne łatwo zmienią swoje podejście.

Do takich przestępstw, które zlicza Tell MAMA, dochodzi na całym Starym Kontynencie. Przykład zza Odry, z leżącego na zachodzie Niemiec Erfurtu, gdzie na początku lutego w miejscu przeznaczonym pod budowę nowego meczetu wbito tyczki z fragmentami ciała świni. Jeśli jednak wierzyć rządowym statystykom, liczba przestępstw motywowanych nienawiścią na tle religijnym w Europie spada. Francuski rząd odnotował z satysfakcją, że w ubiegłym roku liczba takich czynów przeciw muzułmanom spadła o ponad połowę w stosunku do 2015 r. Tamtejszy resort spraw wewnętrznych odnotował jednak, że jednym z czynników może być wzmocnienie na kanwie zamachów we Francji ochrony miejsc kultu religijnego. Niemieckie władze z kolei poinformowały, że liczba ataków na meczety nad Sprewą spadła do poziomu sprzed kryzysu migracyjnego. W I kw. br. miało miejsce w Niemczech 15 takich incydentów, podczas gdy w IV kw. ub.r. doszło do 27 przypadków.

Londyn to trzeci przypadek ataku terrorystycznego skierowanego przeciw muzułmanom w ciągu ostatnich sześciu miesięcy na Zachodzie. W drugiej połowie grudnia ubiegłego roku 24-latek ghańskiego pochodzenia zabił trzech muzułmanów pod centrum islamskim w Zurychu, po czym popełnił samobójstwo. Pod koniec stycznia 27-letni obywatel Kanady, Alexandre Bissonette, wszedł do meczetu w Quebecu i zabił sześć osób. Jeśli idzie o Unię Europejską, to jak podaje Europol w swoim raporcie nt. terroryzmu za ubiegły rok, na terenie Wspólnoty miał miejsce tylko jeden akt terroru skierowany przeciw muzułmanom. W taki sposób holenderski sąd zakwalifikował próbę podpalenia meczetu w niewielkiej miejscowości Enschede. W statystyce Europolu wydarzenie figuruje jako „terroryzm skrajnie prawicowy” i statystyka pod tym względem jest niejednoznaczna; choć w 2015 r. agencja naliczyła dziewięć przypadków, to w 2014 r. – tylko jeden.

Problem polega na tym, że przemoc względem muzułmanów doskonale wpisuje się w strategię Państwa Islamskiego. Jeszcze w 2015 r. dżihadyści chwalili się na łamach wydawanego przez siebie internetowego periodyku „Dabiq”, że swoimi działaniami doprowadzili do likwidacji „szarej strefy” – obszaru współpracy i porozumienia muzułmanów z Zachodem. Autor ponad 10-stronicowego artykułu wywodził, że wyznawcy proroka wkrótce staną przed wyborem – będą musieli wybrać albo lojalność względem „krzyżowców”, albo lojalność względem kalifatu. Jeśli zaś zamachy terrorystyczne spowodują nasilenie się antymuzułmańskich sentymentów na Zachodzie, wybór pierwszej możliwości stanie się trudny, a w konsekwencji – niemożliwy. „Mogą albo zrzec się wiary, albo wyjechać do Państwa Islamskiego, uciekając przez prześladowaniami ze strony krzyżowców i ich rządów”.

Z kolei datowany na 2015 r. „przewodnik dla mudżahedinów” (autorstwo przypisywane Państwu Islamskiemu, co jest jednak mało prawdopodobne przez wzgląd na słabą jakość wykonania) ujmował to tak: .

W ubiegłym roku na terenie UE odnotowano tylko jeden akt terroru przeciw muzułmanom

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj