To godne pożałowania zachowanie nie może być łączone z instytucją taką jak PE – napisali w liście.

Poszło o wypowiedź Ryszarda Czarneckiego, który w ubiegłym tygodniu zaatakował Różę Thun - wystąpiła w reportażu o bieżącej sytuacji w Polsce wyprodukowanym przez niemiecką stację Arte.

- Podczas II Wojny Światowej mieliśmy szmalcowników, a dzisiaj mamy Różę von Thun und Hohenstein – skomentował w rozmowie z niezalezna.pl Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący europarlamentu.

Jego zdaniem, Thun "wystąpiła w roli donosicielki na własny kraj", co jak należałoby się domyślić nie zaskakuje "skoro wiadomo, że wcześniej była ambasadorem UE w Polsce, a więc reprezentowała interesy Unii, a potem ruchem konika szachowego przeskoczyła na funkcję europosła z Polski, reprezentującego rzekomo Polskę w Brukseli".

Thun pytana potem o komentarz do tych słów odpowiedziała, że rozważa pozwanie Czarneckiego.

- Na Ryszarda Czarneckiego naprawdę szkoda mi czasu, ale dostaję dużo listów od osób, które są oburzone jego wypowiedzią. Piszą, że obraził ich; ludzi, którzy mnie szanują i na mnie głosują i proszą, żebym nie zostawiała tej sprawy. Moimi obywatelskim obowiązkiem jest dbanie o poziom debaty publicznej. Rozważam kroki prawne wobec pana Czarneckiego – dodała.

Czarnecki: List liderów frakcji w PE to element walki z Polską

Wiceszef PE Ryszard Czarnecki powiedział PAP, że list liderów frakcji politycznych w PE w jego sprawie to element walki z Polską.

- Są politycy, którzy za stanowisko w Unii Europejskiej sprzedawali Polskę i dalej gotowi są sprzedawać. Są też tacy, dla których obrona interesów własnej ojczyzny jest ważniejsza niż (obrona) stanowiska. Cieszę się, że - tak samo jak olbrzymią większość Polaków - wychowano mnie tak, że należę do tej drugiej grupy - powiedział w piątek Czarnecki.

Jak dodał, list liderów grup politycznych w PE, którego fragment odnosi się do II wojny światowej, "mówi o Polakach kolaborujących z nazistami". - Nie wymienia w ogóle Niemców, a więc upowszechnia fałszerstwo historii, jakim jest sugerowanie kolaboracji Polaków z jednoczesnym pominięcie tego, kto był sprawcą II wojny światowej i pozbawienia życia 6 mln obywateli Polski - powiedział.

- Jeśli chodzi o zarzuty (zamieszczone w liście - PAP), moja wypowiedź została przekręcona. Podkreślałem, że w historii Polski były negatywne zjawiska, teraz takim negatywnym zjawiskiem - mam prawo do takiej oceny - jest donoszenie na własny kraj przez konkretnych polityków totalnej opozycji. Całe to oświadczenie (list) opiera się na kłamstwie dotyczącym historii Polski i na kłamstwie dotyczącym mojej wypowiedzi. Na kłamstwie nie da się budować wspólnej Europy - powiedział.

Zaznaczył, że wcześniej sygnatariusze listu domagali się sankcji przeciwko Polsce, a teraz domagają się sankcji przeciwko przedstawicielowi Polski w PE. - To jest cały czas element walki z Polską. Nie liczą się argumenty i prawda, tylko liczy się to, żeby politycznie uderzyć w Polskę i jej przedstawicieli. Tyle że to nie buduje przyszłości UE jako związku równorzędnych państw - powiedział.

Dodał, że trudno ocenić, jak może zakończyć się ta sprawa w PE.