W atmosferze arogancji, która opanowała nasz system polityczny, wspartej przez prezydenta USA, który realizuje wszystkie życzenia izraelskiego premiera, który odmawia choćby rozważenia propozycji pokojowych, mamy nadzieję, że żołnierze IDF zrobią co w ich mocy, by ograniczyć liczbę ofiar śmiertelnych. Jest bowiem ich obowiązkiem, by powstrzymać tysiące Palestyńczyków, zbliżających się do muru granicznego, przy użyciu środków, które nie spowodują śmierci ofiar - czytamy w komentarzu redakcji dziennika "Haaretz".

Zdaniem redakcji, po prawie 1,5 miesiąca demonstracji, których uczestnicy nie byli uzbrojeni, mamy dziesiątki zabitych i tysiące rannych Palestyńczyków. Gazeta przypomina, że podczas tych protestów Hamas przestał atakować Izrael rakietami i żaden z izraelskich żołnierzy nie został ranny. Tymczasem - pisze "Haaretz" - Izrael odpowiedział nieuzbrojonym demonstrantom ogniem snajperów, uzbrojonych w ostrą amunicję.

Gazeta przypomina, że z jednej strony Izraelczycy świętują przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy i świętują zwycięstwo Netty Barzilai w Eurowizji, z drugiej zaś strony w Strefie Gazy żyją dziesiątki tysięcy ludzi bez przyszłości". "Serie reportaży Israel Television News pokazały rozmiar katastrofy, przed którą stoją dwa miliony oblężonych i uwięzionych w pułapce ludzi w Gazie - czytamy w "Haaretz". Te obrazki są przerażające i są prawdziwymi przyczynami protestów. Zabójcza broń nie powstrzyma młodych ludzi, którzy nie mają niczego do stracenia. Nie mamy wątpliwości, że Izrael ma prawo do obrony swoich granic, ale to nie znaczy, że Izrael ma prawo zrobić z tymi, którzy granice chcą naruszyć, wszystko, co chce - pisze gazeta. Zwłaszcza, że - zdaniem "Haaretz" - Izrael jest jednym z państw, które ponoszą odpowiedzialność za to, co dzieje się w Strefie Gazy, którą blokuje.

Dziennik pisze też, że ludzie po obu stronach granicznego płotu są w tym samym wieku, jednak z jednej strony są ci, których życie nie jest zagrożone i z których nikt nie został nawet ranny. To wolni ludzi, obywatele swojego kraju, z przyszłością przed nimi - uważa "Haaretz". Przeciw nim stają młodzi mieszkańcy Gazy, nieuzbrojeni, bez żadnej ochrony, bez pracy i bez nadziei. Większość z nich przychodzi na demonstracje, tylko po to by wykrzyczeć swoją rozpacz - czytamy. 

Zdaniem gazety, rozwiązanie konfliktu leży tylko gestii premiera Benjamina Netanjahu. Musi poważnie rozważyć gotowość Hamasu do podpisania zawieszenia broni z Izraelem, ogłosić kroki, które ograniczą izraelską blokadę Strefy Gazy oraz tym, którzy zostali poważnie ranni podczas protestów, zapewnić opiekę medyczną w Izraelu - podsumowuje "Haaretz".