W całej Afryce zabito ostatnio kilkudziesięciu albinosów, ale do większości morderstw dochodzi w Tanzanii i Burundi.

"Uzbrojeni mężczyźni wdarli się do domu i porwali mojego 6-letniego syna, który był albinosem. Potem usłyszałam strzał. Pobiegłam w tym kierunku i znalazłam jego ciało. Bandyci poćwiartowali synka i części jego ciała zabrali ze sobą" - opowiada zrozpaczona Generose Nizigiyimana z Burundi. Jej syn to ostatnia ofiara gangów, trudniących się polowaniami na albinosów.

Fragmenty ich ciał są używane w tradycyjnej magii. Najbardziej cenione są ramiona, nogi, włosy, skóra i genitalia, które są składnikami eliksirów mających zapewnić powodzenie w miłości, życiu i biznesie.

W maleńkim Burundi albinosi schronili się we wsi Ruyigi, którą chroni teraz policja. "Boimy się ją opuścić, bo wkoło czyhają ludzie, którzy chcą nas zabić i pociąć na kawałki" - powiedział Godefroid Hakizimana

Choć władze Afryki próbują walczyć z gangami i zabobonami, na niewiele się to zdaje. Bo polowania na albinosów to dochodowy interes na tym biednym kontynencie. Policja z Burundi zatrzymała ostatnio dwóch przestępców trudniących się zabijaniem albinosów. Na jednym morderstwie zarabiali około tysiąca dolarów.