Winni katastrofy CASY wracają do pracy
W styczniu, w tej największej katastrofie w historii polskiego lotnictwa wojskowego zginęło 20 oficerów. Jako winnych minister obrony napiętnował wtedy pięciu żołnierzy. Trafili oni do rezerwy kadrowej. Teraz trzech z nich wraca do służby - donosi "Polska". Bogdan Klich zapewnił w Radiu ZET, że nigdy nie będą pełnić funkcji kierowniczych.
- Przed katastrofą CASA zboczyła z kursu
- Lotnicy z CASY nawet nie wiedzieli, że giną
- Katastrofę CASY spowodowali... wszyscy
- Nie poznamy pełnej prawdy o katastrofie CASY
- Załoga CASY nie wiedziała, że ginie
- Wdowy po pilotach chcą skarżyć MON
- Kulisy tragedii wojskowego samolotu
- Samolot znanego rockmana runął na ziemię
- Śledztwo w sprawie CASY przedłużone
- Najtrudniejsze chwile dopiero przed nami
- Piloci CASY złamali wszystkie procedury
- Załoga samolotu CASA była trzeźwa
- Czy za sterami CASY siedział pasażer?
- Polacy nie nadają się na żołnierzy
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-02-13

temp. min -24°C max. 2°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Chodzi o byłego dowódcę 13. eskadry z Krakowa ppłka Leszka Leśniaka, kontrolera lotów kpt. Andrzeja Koniarza i dyżurnego z Centrum Operacji Powietrznych ppłka Marka Sołowianiuka. Pozostała dwójka przejdzie na emeryturę.
To zagadkowa sprawa, bo Siły Powietrzne nie chcą puścić pary z ust, dlaczego wcześniej napiętnowani oficerowie teraz wracają do pracy. Nie wiadomo na razie, do jakich jednostek trafią. "Można domniemywać, że nie zostali ukarani. Boli fakt, że najpierw publicznie ich potępiono, a teraz są przywracani do służby" - mówi przedstawiciel wojsk lotniczych.
Nikt też nie chce ujawnić losów postępowania dyscyplinarnego, jakie wytoczono pięciu oficerom po katastrofie wojskowej CASY pod Mirosławcem. A warto przypomnieć, że to minister Bogdan Klich osobiście w kwietniu informował o dymisjach tych żołnierzy.
Szef resortu obrony tłumaczył tę sprawę dziś rano w Radiu ZET bardzo lakonicznie. "Byli w rezerwie kadrowej. Zostali odwołani ze swoich funkcji i zapewniam, że nigdy nie będą pełnić funkcji kierowniczych" - mówił Bogdan Klich.
W postępowaniu prokuratorskim wciąż nikomu nie postawiono zarzutów w związku ze styczniową tragedią.
Zginęło wówczas 20 oficerów, w tym dowódcy baz z północno-zachodniej Polski. Komisja ekspertów badająca przyczyny zdarzenia stwierdziła błędy pilotów oraz obsługi naziemniej lotniska. Do tragedii przyczyniła się także fatalna pogoda.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!