Dziennik Gazeta Prawana logo

Wdowy po pilotach chcą skarżyć MON

23 stycznia 2009, 06:38
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Wdowy po poległych pilotach najgorsze przed nami
Wdowy po poległych pilotach najgorsze przed nami/Inne
Dziś w Mirosławcu obchody rocznicy katastrofy samolotu CASA. 23 stycznia 2008 roku w miejscowym lesie zginęło 20 wojskowych. "Ten rok minął jak jeden dzień. Najgorsze dopiero przed nami" - mówi DZIENNIKOWI jedna z wdów. Część kobiet zapowiada, że rozważa sądzenie się z Ministerstwem Obrony Narodowej o odszkodowania za śmierć mężów na służbie.

W samym Świdwinie mieszkają już tylko dwie wdowy po pracujących tu jedenastu żołnierzach z CASY. Jedna jest w pobliskim Połczynie, a w Mirosławcu też zostały już tylko dwie kobiety. Reszta rozjechała się po całej Polsce. Wróciły do swoich rodzinnych stron. Niedawno znajoma jednej z nich spontanicznie zapytała: Jak ci się żyje bez męża? Radzisz sobie jakoś? "Zapytaj za dziesięć lat..." - odpowiedziała wdowa.

Większość kobiet nie może jeszcze zdobyć się na rozmowę. "Mąż zadzwonił z Warszawy. Powiedział, że będzie w domu o 19.30. On był zawsze bardzo punktualny" - wspomina po roku Iwona Piłat, wodwa po Jerzym Piłacie, dowódcy z Mirosławca. Dokładnie pamięta, że krzątała się wtedy po ich wynajmowanym w miasteczku mieszkaniu. "Coś porządkowałam" - mówi. Nagle usłyszała ryk syren.

Najpierw straż, potem karetki. Wybiegła na balkon. "Pojazdy jechały w stronę lotniska. Włączyłam telewizor i już wszystko było jasne. Zaraz potem rozdzwoniły się telefony" - opowiada. Gdzieś w niej tlił się cień nadziei, że mąż zdążył wyskoczyć, że może stał się cud. Rozsądek podpowiadał jednak co innego. Żona pilota przecież doskonale wie, jak wygląda CASA. Jeśli tak duży samolot runął na ziemię, nikt nie miał żadnych szans.

Wdowy mówią, że pierwszy rok minął jak jeden dzień. Na załatwianiu formalności, na organizowaniu pogrzebów, a potem bieganinie w sprawach mieszkań czy pracy. "Teraz czeka nas zwykła szara codzienność. Czuję, że jest mi coraz trudniej" - mówi DZIENNIKOWI jedna z kobiet.

Niektóre z wdów mają wiele żalu do MON. Uważają, że oprócz rent, jakie dostały po mężach, należą im się doszkodowania od sił zbrojnych. Niewykluczone, że po zakończeniu prokuratorskiego śledztwa w sprawie katasrofy, będą sądzić się z resortem obrony narodowej.

Samolot transportowy CASA leciał z Warszawy, przez Powidz i Krzesiny do Mirosławca. Potem miał jeszcze lecieć do Świdwina i zakończyć kurs w Krakowie. Na pokładzie byli wojskowi, którzy właśnie wracali z konferencji o bezpieczeństwie lotów. Maszyna rozbiła się w lesie pod Mirosławcem, niespełna kilometr od pasa lotniska, dokładnie o godz. 19:07.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj