Dziennik.plKraj

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Szpitale obcinają cukrzykom nogi dla zysku

2008-12-14 | Ostatnia aktualizacja: 19:33 | Komentarze: 0 | skomentuj
Szpitale obcinają cukrzykom nogi dla zysku

Szpitale obcinają cukrzykom nogi dla zysku Fot. Wojciech Grzedzinski / Inne

Uwaga cukrzycy! Jeśli słyszycie, że amputacja stopy to dla was jedyny ratunek, skonsultujcie to z innym szpitalem. W środowisku diabetologów wrze od krytyki niektórych placówek. Te w ramach "oszczędności" nie leczą kończyn, które mimo cukrzycy można uratować. Ucinają stopy, choć nie muszą. Tak jest taniej. A wszystko przez skąpy NFZ - ustalił DZIENNIK.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

p

Narodowy Fundusz Zdrowia stawia szpitale przed dramatycznym wyborem: czy leczyć pacjentów z tzw. stopą cukrzycową i zadłużać się, czy raczej amputować chorą kończynę? Na leczenie jednego takiego pacjenta NFZ daje bowiem szpitalom zaledwie 4 tysiące złotych. Tymczasem rzeczywiste koszty leczenia stopy cukrzycowej są trzy razy wyższe. W efekcie szpitale wolą okalecza ludzi niż ich leczyć. "Amputacja jest w Polsce nadużywana, a NFZ wręcz zachęca do tego szpitale" - powiedziała DZIENNIKOWI diabetolog doktor Teresa Koblik.

Statystyki są bardzo niepokojące: w Polsce na 100 tys. mieszkańców wykonuje się rocznie aż 8 amputacji z powodu stopu cukrzycowej, tymczasem w Danii dwie, a w Hiszpanii i Holandii po jednej."Szpitalowi znacznie bardziej opłaca się odciąć chorą kończynę cukrzykowi, niż ją leczyć" - mówi DZIENNIKOWI prof. Krzysztof Strojek, krajowy konsultant ds. diabetologii.

Szef Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego prof. Władysław Grzeszczak przyznaje, że słyszał takie opinie. "Nie chcę nikogo oskarżać, a jeśli już, to Narodowy Fundusz Zdrowia. Trzeba koniecznie zmienić wycenę procedur" - apeluje.

Eksperci podają konkretne dane: leczenie pacjenta ze stopą cukrzycową, czyli poważnymi powikłaniami prowadzącymi do uszkodzenia naczyń krwionośnych, niedokrwienia i miażdżycy stopy, trwa średnio 50 dni i kosztuje szpital ok. 12 tys. zł. Tymczasem NFZ daje tylko około 4 tys. zł, a całą resztę placówka musi dołożyć z własnej kieszeni.

Ale już za amputację fundusz płaci o 1 tys. zł więcej, choć hospitalizacja trwa kilka razy krócej. "Jeśli założylibyśmy, że to NFZ wyznacza standardy postępowania, to okazałoby się, że standardem leczenia stopy cukrzycowej jest jej obcięcie" - ironizuje dr Piotr Liszkowski, kierownik Zespołu Stopy Cukrzycowej w szpitalu AM w Poznaniu.

Rzeczywiście statystyki są wymowne - tylko na Mazowszu wykonano w ub.r. 310 amputacji, a w całej Polsce kilka tysięcy. Eksperci nie mają wątpliwości, że w wielu przypadkach operacji można było uniknąć.

"W tym roku przyjęliśmy 107 pacjentów, których inne szpitale zakwalifikowały do cięcia. Uratowaliśmy stopy 103 osobom" - mówi szef Kliniki Gastroenterologii i Chorób Przemiany Materii w warszawskim szpitalu na Banacha prof. Waldemar Karnafel. Poznańska klinika diabetologii wyleczyła w tym roku nogi 27 z 30 osób, które miały skierowanie na operację.

Podobnie było w Klinice Chorób Metabolicznych Collegium Medicum UJ w Krakowie. Do tych poradni trafiają ludzie, którzy nie pogodzili się z wyrokiem.

"Niestety wielu lekarzy, głównie z prowincjonalnych placówek, nie szuka innych możliwości leczenia. Najprościej pacjenta odesłać na chirurgię, no i znacznie taniej" - mówi prof. Wierusz-Wysocka, szefowa poznańskiej kliniki.

Zdaniem dr. Grzegorza Rosińskiego ze szpitala na Banacha, lekarze zbyt szybko rezygnują z walki o uratowanie stopy. "To mit, że chirurg, amputując nogę, ratuje komuś życie. On je de facto skraca. Ludzie po amputacji zachowują się jak po śmierci bliskiej osoby, popadają w depresję, czasem próbują się zabić. Średni czas życia po takiej operacji to tylko kilka lat" - mówi dr Rosiński.

Profesor Waldemar Karnafel przyznaje, że leczenie pacjentów ze stopą cukrzycową nie jest łatwe. Wymaga mnóstwa czasu i pieniędzy. Jego własna poradnia tylko w trzecim kwartale tego roku odnotowała stratę w wysokości pół miliona złotych.

"Co chwilę jestem wzywany na dywanik do dyrektora, boję się, że w końcu zamkną mi klinikę. Ale nigdy nie obciąłbym komuś z tego powodu nogi. To obrzydliwe i nieludzkie, ale wiem, że się w Polsce zdarza. Takiego postępowania nie można tłumaczyć niewiedzą i niedopatrzeniem" - mówi prof. Karnafel.

Trudno powiedzieć, czego zabrakło w przypadku 59-letniej Barbary Malczewskiej z Płocka, u której cukrzycę II stopnia zdiagnozowano 17 lat temu. We wrześniu zaczęła boleć ją pięta. Próbowała się leczyć sama, ale nie pomagało. Gdy w końcu zgłosiła się do szpitala, usłyszała wyrok: trzeba amputować. "Nawet zaczęłam się godzić z myślą, że zostanę kaleką, ale dowiedziałam się, że nogi ratują na Banacha. Dlatego zadzwoniłam tam, błagając o pomoc" - opowiada. Warszawska klinika dostaje codziennie kilka takich telefonów.

Co na to wszystko NFZ? Gdy zadaliśmy urzędnikom funduszu pytanie, czy planują zmianę wyceny leczenia stopy cukrzycowej, otrzymaliśmy następującą odpowiedź: "Amputacja jest jedną z form leczenia stopy cukrzycowej. (...) Dokonuje się jej w momencie, gdy pacjentowi nie da się już uratować stopy i konieczna jest amputacja, by ratować jego życie, a następnie założenie protezy (która również wchodzi w koszt procedury). Lekarz leczy pacjenta dotąd, dopóki jest szansa na wyleczenie. Jeśli następują zmiany w kościach, można mówić już tylko o amputacji!" - napisał Andrzej Troszyński z biura prasowego NFZ.

"To są kompletne bzdury, amputacja jest w Polsce nadużywana, a NFZ sam do tego zachęca" - komentuje dr Teresa Koblik z Collegium Medicum UJ.

Magdalena Janczewska
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «