Niespełna 24-letni syn ministra kultury został skazany we wrześniu 2008 roku. Policja znalazła u niego 7 gramów marihuany. Prokuratura oskarżyła go też o handel narkotykami - miał sprzedać sześć gramów konopii indyjskich.

Od wyroku odwołała się prokuratura, która chciała, by sąd potraktował Stanisława Z. bardziej surowo. Obrońcy syna ministra również złożyli apelację. Domagali się uniewinnienia swego klienta.

Jak przekonywał sąd mecenas Jacek Giezek, Stanisław Z. kupił marihuanę wraz z kolegą, więc nie jest dilerem narkotyków. Dodatkowo - według obrońcy - posiadanie tak małej ilości marihuany jest czynem o niskiej szkodliwości społecznej. Tłumaczył też, że wcześniejszy proces został przeprowadzony tendencyjnie.

Zgodziła się z tym sędzia Ewa Kliczewska, która uchyliła wcześniejszy wyrok. "Wątpliwości podczas procesu były rozpatrywane na niekorzyść oskarżonego" - argumentowała. Sprawa syna ministra rozpatrzona więc będzie od początku.