BugPlug, czyli gadżet wymyślony przez projektantów z pracowni Ah i Oh, jest tak naprawdę bardzo prosty. Urządzenie wyposażone jest w detektory ruchu. Wpina się do niego wtyczkę sprzętu elektrycznego. BugPlug po prostu odcina dopływ prądu, jeśli w pokoju nikt się nie rusza przez dłuższy okres. Można oczywiście ustawić czas, po którym urządzenia odcina energię. Może to być kilka sekund bezruchu, a może być też sześć minut.

"BugPlug ma przede wszystkim oszczędzać prąd, który marnuje się w trybie stand-by" - mówi Kamil Jerzykowski, współprojektant gadżetu z pracowni Ah i Oh.

Stand-by to stan czuwania. W takim trybie telewizory czy wieże stereo są gotowe do użycia w każdej chwili, ale przez cały czas pobierają prąd. Pobór nie jest oczywiście duży, ale przy ogromnej ilości sprzętu używanego na świecie, oznacza to ogromne marnotrawstwo energii. Problem jest na tyle duży, że niektóre państwa planują wprowadzić prawny zakaz instalowania trybu stand-by w nowym sprzęcie. Dokładnie swoje straty policzyli Brytyjczycy. Rocznie tylko w Wielkiej Brytanii sprzęt stereo w trybie czuwania marnuje energię za 290 mln funtów. Telewizory za 194 mln funtów, a odtwarzacze DVD i dekodery milion funtów. W sumie produkcja prądu zmarnowana na podtrzymywanie domowych urządzeń na Wyspach powoduje emisję 3,1 mln ton dwutlenku węgla.

Temu marnotrawstwu mogą choć trochę zaradzić urządzenia takie jak BugPlug. Będzie on nie tylko radził sobie z problemem stand-by, ale przy okazji wyłączy żelazko po skończeniu przez nas prasowania czy nocną lampkę, gdy zaśniemy nad książką. Urządzenie startuje właśnie w konkursie na ekologiczny gadżet roku 2009. Organizatorem jest m.in. prestiżowe branżowy portal Core77, a zwycięzcy ogłoszeni zostaną podczas konferencji poświęconej zielonym technologiom, która odbędzie się 27 lutego w Nowym Jorku.

Konkurencja jest silna. Gadżety, jak to gadżety, nie są przełomami technologicznymi, ale urządzeniami które mają ułatwić życie. "Dzielą się na dwie grupy. Praktyczne i takie, które mają pobudzać świadomość do oszczędzania energii. Nasz projekt jest, gdzieś po środku obu kategorii" - mówi Jerzykowski, który przyznaje, że sam nie wyłącza trybu stand-by. "Nasz gadżet ma tę przewagę, że nie wymaga zmiany przyzwyczajeń. Silne postanowienia robienia czegoś pożytecznego działają przez tydzień, dwa" - mówi.

Jury, wybierające finałową dziesiątkę konkursu, bierze też pod uwagę głosy internautów. Projektanci z całego świata zgłosili 50 gadżetów, więc konkurencja jest ostra. Oto niektóre inne pomysły:

Wind-Helmet, projektant Wai Hoong Leng (Malezja)

Kask rowerowy z wmontowanym wiatraczkiem i turbiną produkującą prąd. Doceni go każdy, kto szybko jeździ na rowerze. Energia odzyskana z pędu powietrza ładuje akumulatorki, które potem można wykorzystać do naładowania komórki czy iPoda.

Solaris, Iulius Lucaci (USA)

Stolik do użytku zewnętrznego z bateriami słonecznymi wmontowanymi w blat. Po co? Żeby naładować laptopa nawet w parku czy w kawiarnianym ogródku.

Bware Water Meter, Ariel Drach (Izrael)

Genialny w swojej prostocie licznik zużycia wody do montażu na każdym urządzeniu oddzielnie. Kto wie, ile zużywa wody na pranie, ile na zmywanie, a ile na prysznic? Dzięki Bware można starać się choć trochę oszczędzać. Aby nie trzeba było zapamiętywać kolejnych pomiarów, urządzenie w zaawansowanej wersji za pomocą Wi-Fi samo wyśle dane do komputera.

Blight, Vincent Gerkens (Belgia)

Żaluzje, które w dzień ładują akumulatory od światła słonecznego, a po zmroku świecą.

Głosowanie odbywa się tu