Kanada zawiesiła porozumienie o współpracy między policjami obu krajów w sprawach kryminalnych, które podpisała z Polską w połowie lat 90. Polscy śledzczy nie mają dostępu do akt sprawy Roberta Dziekańskiego - nie mogą obejrzeć taśm nagranych na lotnisku w Vancouver podczas śmierci Polaka, notatek policyjnych ani żadnych innych dowodów.

>>>Przeczytaj, jak zginął Dziekański na lotnisku w Vancouver

Rzecznik ambasady polskiej w Ottawie Sylwia Domisiewicz uważa, że zawieszenie współpracy to bardzo niepokojący sygnał. "Jeżeli polska strona chce się posunąć do przodu ze śledztwem, to tak się nie stanie" - mówi Domisiewicz. Kanadyjski rząd do tej pory nie zareagował.

"Polskie prawo pozwala na wniesienie oskarżenia przeciwko osobom odpowiedzialnym za śmierć polskiego obywatela za granicą. Jest to zresztą reguła w systemach prawnych większości krajów" - mówi Domisiewicz.

>>>Przeczytaj o nowych faktach ws. śmierci Polaka

David Butcher, obrońca jednego z policjantów odpowiedzialnych za śmierć Dziekańskiego, złożył w sądzie wniosek o nieupublicznianie dowodów w sprawie bez wyraźnego nakazu sądu. Butcher przyznaje, że nie chce, by te materiały dotarły do polskiego rządu.

Joseph Neuberger, prawnik z Toronto, przyznaje, że niekiedy inny kraj może przejąć dochodzenie w sprawie przestępstwa popełnionego za granicą na jego obywatelu - morderstw i zbrodni wojennych. Jednak twierdzi on, że Polska nie ma powodu, by przejąć śledztwo, bo Dziekański nie został zabity z premedytacją.

Ale nawet jeśli tak by się stało, to polska strona mogłaby odzyskać dostęp do śledztwa i dowodów dopiero po odwieszeniu porozumienia w sprawach kryminalnych między Polską a Kanadą.