Dziennik Gazeta Prawana logo

Kanadyjczycy planowali porazić Polaka?

21 czerwca 2009, 18:46
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
W sprawie śmierci zabitego przez kanadyjskich policjantów Roberta Dziekańskiego pojawił się nowy, zaskakujący dowód. Prawnicy ujawnili e-mail, jaki wysłali do siebie zamieszani w sprawę policjanci. Wynika z niego, że użycie taserów, które spowodowały śmierć Polaka, ustalali między sobą jeszcze przed interwencją na lotnisku.

Do tej pory zapewniali, że . "Po raz kolejny niezwykle ważna informacja nie została w odpowiednim czasie ujawniona, rzekomo przez przypadek" - oburza się Piotr Banasik, prawnik wynajęty przez matkę Dziekańskiego.

"Rozmawiałem z Wayne’em i on stwierdził, że wprawdzie świadkowie nie powiedzieli jasno, że widzieli objawy pobudzenia, ale w drodze [na lotnisko] ustalił, że " - to ten wysłanego przez dowodzącego policjantami Dicka Benta do komisarza Ala Macintyra wstrząsnął śledczymi.

Wynika z niego, że jadąc na lotnisko, policjanci rozmawiali ze sobą o użyciu paralizatorów. Do tej pory wszyscy czterej funkcjonariusze zeznawali, że , a ich użycie wymogło na nich dopiero zachowanie Polaka.

Nowy dowód spowodował, że śledczy z komisji badającej okoliczności śmierci Polaka chcą jeszcze raz przesłuchać policjantów. Dochodzenie w sprawie śmierci Dziekańskiego toczy się w Kanadzie już ponad półtora roku.

Do tragicznego wydarzenia doszło w październiku 2007 r. Polak, który do Kanady przyjechał odwiedzić matkę, nie znał języka angielskiego i nie umiał wydostać się z lotniska w Vancouver. Po ponad 10-godzinnym oczekiwaniu był tak wyczerpany, że próbował przekroczyć bramkę i - z niewiadomych przyczyn - rzucił w przesuwane drzwi krzesłem. Gdy na miejsce przybyła .

>>>Zabił Polaka, bo bał się zszywacza

Choć sprawa wstrząsneła kanadyjską opinią publiczną, to w grudniu ubiegłego roku . Jednak nie zamierza im odpuścić. Kilka tygodni temu wynajęła prawników i chce kanadyjskich policjantów postawić przed polskim sądem.

"Policjanci tuż przez interwencją na lotnisku jedli i cała sytuacja przerwała im posiłek. Myślę, że chcieli szybko załatwić sprawę. Do tego , bo ten, który użył tasera, dostał certyfikat na jego posiadanie zaledwie kilka dni wcześniej. Chciał go wypróbować" - opowiadała DZIENNIKOWI kobieta, która zapewnia, że nie wierzy w niewinność policjantów. Ujawniony e-mail tylko potwierdza jej podejrzenia.

Piotr Banasik, polski pełnomocnik Zofii Cisowski, jest oburzony tym, że informacja o e-mailu wypłynęła tak późno. "To kolejny przykład na to, że konieczne jest dynamiczne przeprowadzenie postępowania karnego w Polsce. " - mówi Banasik.

Rzeczywiście, choć kanadyjska prokuratura uniewinniła policjantów, to w ciągu ostatnich kilku miesięcy wypłynęło kilka nowych niepokojących faktów. Okazało się, że Dziekański wcale nie był tak agresywny i groźny, jak twierdzą policjanci. Udowodniono też, że władze lotniska miały okazję, by zapobiec tragedii, gdy pracownik lotniska, który jest Czechem, chciał wystąpić w roli tłumacza. Kazano mu jednak zająć się swoimi sprawami. Dlatego mecenas .

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj