Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Polak sprzedawał podróbki na eBayu

2009-04-27 | Ostatnia aktualizacja: 23:53 | Komentarze: 0 | skomentuj

Myślał, że sprzedaje oryginalne perfumy z Francji, a handlował podróbkami. 27-letni Polak wpadł dopiero wtedy, kiedy zaalarmował policję, że ktoś próbuje podpalić jego dom. Policjanci spisali raport i przy okazji skonfiskowali ponad 200 butelek fałszywych perfum.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Wyspiarski biznes przez ostatnie dwa lata kręcił się świetnie. Polak sprowadzał buteleczki z perfumami od znajomego z Polski i sprzedawał je z dwukrotnym zyskiem na eBayu. 10-funtowe zapachy szły po 25 funtów. Dopiero po jakimś czasie kupujący zaczęli narzekać na jakość perfum, a na jego koncie pojawiły się negatywne komentarze. "Fałszywki!", "Nie kupujcie od tego człowieka, to granda" - pisali użytkownicy eBaya. Mimo tego emigrant nie zawiesił działalności.

>>>Przemycali kosmetyki i ubrania za milion

"Myślałem, że ludzie tylko wybrzydzają. Perfumy miały pochodzić z Francji i Hiszpanii, polski dostawca zapewniał, że są oryginalne. Zresztą sam je na sobie sprawdzałem i wydawały się dobre" - tłumaczył się przed sądem Polak, który od kilku lat mieszka w Tunstall w środkowej Anglii.

>>>Unia nie radzi sobie z piratami

Wpadł pechowo, kiedy zgłosił na policję próbę podpalenia jego domu. Oficjalnie prowadził inny interes - sprzedaż motocykli produkowanych w Chinach. Policjanci, spisując zeznanie, przez przypadek odkryli pudła z perfumami. Okazało się, że przez dwa lata biznes perfumiarski przyniósł Polakowi ponad 100 tysięcy funtów zysku.

>>>Polacy szaleją na brytyjskim eBayu

"Nie wiedziałem, że to fałszywki, przysięgami! A cały interes zacząłem tylko po to, żeby pomóc rodzinie w Polsce. Mamy długi po śmierci ojca. Teraz dopiero zaczynamy wychodzić na prostą" - tłumaczył w mowie obronnej.

>>>Polacy sprzedają za granicę, co się da

Sędzia był dla Polaka łaskawy. Uznał, że złamał prawo nieświadomie, a kierowała nim chęć pomocy rodzinie. "Gdybyśmy dowiedzieli się, że to był z założenia biznes nielegalny, poszedłbyś za kratki" - orzekła sędzia i skazała 27-latka na 52 tygodnie więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 150 godzin prac społecznych. Emigrant będzie też musiał zapłacić 5 tysięcy funtów kosztów procesowych.

Aleksandra Kaniewska
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «