Polak sprzedawał podróbki na eBayu
Myślał, że sprzedaje oryginalne perfumy z Francji, a handlował podróbkami. 27-letni Polak wpadł dopiero wtedy, kiedy zaalarmował policję, że ktoś próbuje podpalić jego dom. Policjanci spisali raport i przy okazji skonfiskowali ponad 200 butelek fałszywych perfum.
- Unia nie radzi sobie z piratami
- Policjanci przechwycili podrabiane ubrania
- Polacy sprzedają za granicę, co się da
- Prezydent dał w prezencie podróbki
- Polacy szaleją na brytyjskim eBbayu
- Zobacz najdziwniejsze aukcje w internecie
- MSZ kupił w internecie order z brylantami
- Podrabiają już nawet piły łańcuchowe
- Uwaga! Zalewają nas podrabiane lekarstwa
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wyspiarski biznes przez ostatnie dwa lata kręcił się świetnie. Polak sprowadzał buteleczki z perfumami od znajomego z Polski i sprzedawał je z dwukrotnym zyskiem na eBayu. 10-funtowe zapachy szły po 25 funtów. Dopiero po jakimś czasie kupujący zaczęli narzekać na jakość perfum, a na jego koncie pojawiły się negatywne komentarze. "Fałszywki!", "Nie kupujcie od tego człowieka, to granda" - pisali użytkownicy eBaya. Mimo tego emigrant nie zawiesił działalności.
>>>Przemycali kosmetyki i ubrania za milion
"Myślałem, że ludzie tylko wybrzydzają. Perfumy miały pochodzić z Francji i Hiszpanii, polski dostawca zapewniał, że są oryginalne. Zresztą sam je na sobie sprawdzałem i wydawały się dobre" - tłumaczył się przed sądem Polak, który od kilku lat mieszka w Tunstall w środkowej Anglii.
>>>Unia nie radzi sobie z piratami
Wpadł pechowo, kiedy zgłosił na policję próbę podpalenia jego domu. Oficjalnie prowadził inny interes - sprzedaż motocykli produkowanych w Chinach. Policjanci, spisując zeznanie, przez przypadek odkryli pudła z perfumami. Okazało się, że przez dwa lata biznes perfumiarski przyniósł Polakowi ponad 100 tysięcy funtów zysku.
>>>Polacy szaleją na brytyjskim eBayu
"Nie wiedziałem, że to fałszywki, przysięgami! A cały interes zacząłem tylko po to, żeby pomóc rodzinie w Polsce. Mamy długi po śmierci ojca. Teraz dopiero zaczynamy wychodzić na prostą" - tłumaczył w mowie obronnej.
>>>Polacy sprzedają za granicę, co się da
Sędzia był dla Polaka łaskawy. Uznał, że złamał prawo nieświadomie, a kierowała nim chęć pomocy rodzinie. "Gdybyśmy dowiedzieli się, że to był z założenia biznes nielegalny, poszedłbyś za kratki" - orzekła sędzia i skazała 27-latka na 52 tygodnie więzienia w zawieszeniu na dwa lata oraz 150 godzin prac społecznych. Emigrant będzie też musiał zapłacić 5 tysięcy funtów kosztów procesowych.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!