Bobry atakują!
Niemało strachu najadła się właścicielka gospodarstwa w Poniatówce k. Chełma. W jej obejściu zadomowił się bóbr i nie miał zamiaru opuścić wygodnego miejsca. Kobieta poczuła się zagrożona przez niechcianego współlokatora. Ale w pozbyciu się intruza nie miał jej kto pomóc.
- Gigantyczny jaszczur na miejskiej plaży
- Świnie-uciekinierki zablokowały Gorzów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pomocy szukała, gdzie się dało. "Bobry nie są zwierzyną łowną, nic do nich nie mamy" - powiedział Mirosław Sawicki, łowczy okręgowy PZŁ w Chełmie. "Nie dysponujemy odpowiednim sprzętem ani doświadczeniem, aby go schwytać" - dodał.
Z kolei naczelnik chełmskiego II wydziału terenowego Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Lublinie, poradził gospodyni, aby pozostawiła na noc otwartą bramę i furtkę, to zwierzę samo sobie pójdzie.
W końcu z bobrem poradzili sobie strażacy. Dzielni ratownicy zarzucili na niego siatkę i spętanego wyciągnęli z piwnicy. Wypuścili go nad rzeką, z dala od ludzi. Ale nie wiadomo, czy przekonali go, by nie ponawiał wizyt.
"Bobrów przybywa z roku na rok i takich przypadków będzie więcej" - mówi pracownik Zespołu Parków Krajobrazowych Polesia. "W ubiegłym roku udało mi się wypłoszyć bobra z obory gospodarstwa w Wojsławicach. Zwierzę schroniło się tam przed wałęsającymi się psami. Kiedy gospodyni przyszła wydoić krowę, została zaatakowana" - przypomina.
A więc uwaga na bobrze siekacze!























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!