Polka na czele "polskiej dzielnicy" Londynu
Ealing, dzielnica zachodniego Londynu, w której mieszka około 40 tysięcy Polaków, ma polskiego burmistrza. Na czele Rady Miejskiej stanęła Barbara Czarniecka-Yerolemou. "Czasem mam wrażenie, że oczekuje się ode mnie, bym była lokalną wersją... królowej" - mówi o swej nowej funkcji.
- Wójt ma chodzić? Dostał służbowy rower
- Polki są dyskryminowane i niedoceniane
- Polska ambasada ma 2,5 mln zł długu
- Londyn: patrz, gdzie sikasz, Polaku
- Polacy boją się angielskiej policji
- Emigranci z Wysp zjedzą indyka na wigilię
- Polacy na Wyspach bojkotują "Londyńczyków"
- Żywa kronika Polonii w Londynie
- Zabił Brytyjkę, bo kazali mu kosmici
- Polacy na emigracji - alkohol i seks
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ealing to nasza mała Polska" - mówią o swojej dzielnicy Polacy. Mają tu swoje sklepy, restauracje, jest polski kościół, a teraz też polska pani burmistrz. Została nim Barbara Czarniecka-Yerolemou. To ukoronowanie jej 20-letniej pracy w Radzie Miejskiej dzielnicy.
Jej funkcja jest przede wszystkim honorowa i reprezentacyjna. "Burmistrz jest zapraszany na różne lokalne uroczystości i ceremonie, by dodać im trochę splendoru i urzędowego blasku - czasem mam wrażenie, że oczekuje się ode mnie bym była lokalną wersją... królowej" - tłumaczy "Dziennikowi Polskiemu".
>>>Ealing będzie miał żywą kronikę Polonii
Barbara Czarniecka-Yerolemou jest dzieckiem wojennej emigracji. Jej rodzice przyjechali do Anglii z Palestyny. Osiedlili się na Ealingu, bo tu znalazło miejsce wielu Polaków. To dlatego, że niedaleko mieści się baza lotnicza RAF, z której korzystali polscy piloci walczący w Bitwie o Anglię.
Ale swoje miejsce w dzielnicy znalazły też kolejne fale emigracji. Po wojennej zaczęli przybywać uciekinierzy z komunistycznej Polski. Ostatnia, najświeższa fala, to młodzi, którzy ruszyli na Wyspy po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Najłatwiej było im zacząć nowe życie wśród swoich, czyli często właśnie w Ealingu.
"W nowej generacji Polaków, która teraz dominuje na Ealingu, podoba mi się ich przedsiębiorczość i energia" - mówi "Dziennikowi Polskiemu" pani burmistrz. "Są odważni. Chcą wszystkiego spróbować, nie maja zahamowań, są ciekawi świata. Pokolenie moich rodziców było zupełnie inne. Bardziej zamknięte w sobie, trochę zachowawcze. Postawa dynamiczna, otwartość i odwaga dzisiejszego świata bardziej mi odpowiadają" - opowiada.
Pani burmistrz podkreśla, że najnowsi "polscy ealingczycy" są zajęci przede wszystkim pracą i sobą. Ale to się zmieni. "Jeszcze nie nastąpił dla nich czas pełnego włączenia się w życie społeczne naszej dzielnicy, a co dopiero pracę społeczną czy działalność charytatywną. Oni najpierw muszą stanąć na nogi. Nie dziwię się temu wcale. Ledwo zaczęli budować tu swoje życie" - mówi "Dziennikowi Polskiemu".























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!