Urząd do rolnika: Polej pole wodą święconą
Jak wyjaśnić nagłą śmierć roślin wokół domu, kiedy u sąsiada zieleń aż bije po oczach? Można zrobić badania gleby. Ale to czasochłonne i drogie. Szybszym wytłumaczeniem jest klątwa. A tę można zwalczyć tylko wodą święconą. Taką radę Piotr Szerszeń z podlaskich Krywiatycz usłyszał od urzędników. I w pełni się z nimi zgadza.
- Wróżka Elwira atakuje na Gadu-Gadu
- Ksiądz zginął przez zabobon?
- 300-letni pierścień może zabić archeologa
- "Polski ksiądz" to dla Hiszpanów fanatyk
- Sokółka o cudzie: Hostia z krwi nam pomoże
- Fetor gnojówki spowił całe miasto
- Rzuć klątwę na dłużnika
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jak żyję 75 lat, takiego cudu nie widziałem" - dziwi się Szerszeń. Pokazuje dziennikarzom "Kuriera Porannego" swoją ziemię. W tym roku nic nie urodziła. "Widać musi być efekt klątwy!" - dodaje.
Skąd takie wytłumaczenie? Bo na ziemi sąsiada zieleń wręcz kłuje w oczy. Nawet pokrzywy dochodzą do półtora metra. A u Szerszenia rośliny przestały rosnąć nagle. Po obfitym urodzaju nadeszły zupełnie martwe lata. I tak jest do dzisiaj.
Swój kłopot Szerszeń zgłosił miejscowym urzędnikom. A ci, jak pisze "Kurier Poranny", poradzili mu, by... pokropił ziemię święconą wodą. "Siła przeciwko sile. Nie ma innej rady" - zgodził się z nimi Szerszeń.
Bardziej racjonalnym wyjściem byłyby specjalistyczne badania. "Trzeba zbadać skład chemiczny ziemi, by wykluczyć działanie silnych pestycydów" - mówią gazecie Aleksander Bondaruk i Jerzy Iwaniuk z Powiatowego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Bielsku Podlaskim. Podkreślają jednak, że takie analizy są bardzo kosztowne.
"Czasem słyszy się od rolników, że na krowę padł urok i ta mniej mleka daje. Ale żeby zaczarować całą działkę? O takim przypadku jeszcze nie słyszałem" - dodaje Bondaruk.
Szerszeń zamiast zamówić badania, poszedł więc do znachora. "Zwróciłem się do Boga, poprzez jego pełnomocnika, a on przede mną odkrył karty. Powiedział mi, że to <zrobił> ktoś, kto mnie nie lubi" - opowiada pan Piotr. Po tej wizycie zauważył pierwsze zielone listki na swojej ziemi.























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!