Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Kobiety, uważajcie na wiejskiego lowelasa

2007-10-13 | Ostatnia aktualizacja: 22:46 | Komentarze: 0 | skomentuj

Zofia Burkat ostrzega naiwne kobiety przed ogłoszeniami matrymonialnymi Stanisława B. Była jego żoną i przez lata znosiła bicie i poniżenia. Jako przestrogę opowiedziała "Faktowi" swoją historię.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Zofia Burkat wspomina, że gdy Stanisław B. zaproponował jej małżeństwo, obiecywał złote góry. Mieli wspólnie prowadzić gospodarstwo i żyć dostatnio z produkcji mleka. Szybko jednak się okazało, że Stanisław B. to nie książę z bajki, tylko damski bokser - pisze "Fakt".

Lata małżeństwa były drogą przez mękę. Wystarczył byle jaki powód i B. bił żonę. W pijanym amoku kopał, dusił, niejeden raz rzucił się w jej stronę z siekierą. Kobieta cały czas chodziła poobijana, miała podbite oczy i siniaki. Koszmar. Kiedyś tak przytrzasnął jej dłoń, że straciła kawałek palca. "Traktował mnie jak zwierzę" - opowiada pani Zofia. Gdy B. dostawał szału, bił także ich dzieci.

Wreszcie kobieta wystąpiła o rozwód. Dostała go dwa lata temu. Ale koszmar się nie skończył. Sąd wciąż nie rozstrzygnął kwestii podziału majątku i pani Zofia musi mieszkać z B. pod jednym dachem. Do tego to na jej głowie pozostaje gospodarstwo i ziemia, o którą się procesują. "On sobie żyje jak wielmożny pan, zgarnia dopłaty unijne, a ja dzień w dzień muszę wydoić 40 krów" - żali się pani Zofia. "On w ogóle nie myśli gospodarce, tylko ugania się za babami" - dodaje w rozmowie z "Faktem".

Bo Stanisław B. po rozwodzie postanowił znaleźć sobie nową żonę. W gazetach zaczął publikować ogłoszenia matrymonialne. "Opisał zupełnie innego człowieka" - opowiada pani Zofia. "Nie tylko, że się odmłodził, ale jeszcze pisze, że jest łagodnego charakteru, szczery, oddany, wierny i wierzący. Ani słowa tam nie ma o moich siniakach".

Jedyną prawdziwą informacją w ogłoszeniach B. jest to, że ma gospodarstwo rolne. No i dwa samochody. "Wozi się tymi samochodami na randki, już kilka razy zwabił do domu naiwne kobiety" - mówi była żona. "One nie wiedzą, co im grozi. Udaje, że jest aniołkiem, a to przecież kawał bydlaka".

Pani Zofia nie chce, by jakaś kobieta musiała przeżyć piekło, przez które ona przeszła. Chce ostrzec naiwne ofiary drania, który rozsmakował się w ogłoszeniach matrymonialnych i wciąż poluje na nowe zdobycze. Specjalnie do Czytelniczek "Faktu" kieruje słowa ostrzeżenia: "Kobiety, opamiętajcie się! Nie róbcie błędu, który ja popełniłam i przez który cierpiałam wiele lat".

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «