O awariach zeznał w prokuraturze kapitan Grzegorz Pietruczuk, jeden z pilotów Tu-154M Lux (nr 101). Był on dowódcą załogi 7 kwietnia, gdy do Katynia leciał premier Donald Tusk.

„DGP” ustalił, że kpt. Pietruczuk w zeznaniach mówił o awariach m.in. systemów nawigacyjnych oraz tych, które mogły mieć wpływ na bezpieczeństwo podczas podchodzenia do lądowania. Jakich konkretnie? – Nie mogę powiedzieć. Prokurator poinformował mnie, że wszystko, co zeznałem, jest poufne – tłumaczy pilot Tu-154M.

Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie badająca przyczyny katastrofy z 10 kwietnia przygląda się także ostatniemu remontowi maszyny, która rozbiła się pod Smoleńskiem. – Badamy remont i jego okoliczności. Na ostateczne wnioski musimy poczekać, aż dostaniemy dokumentację techniczną samolotu – powiedział „DGP” płk Jan Artymiak z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Dodał, że teraz dokumenty ma polska komisja badająca przyczyny tragedii.

Remont Tu-154M zaczął się 20 maja 2009 r. w zakładach w Samarze i trwał aż do końca listopada. Co ciekawe, prace modernizacyjne nadzorował rosyjski MAK, czyli Międzypaństwowy Komitet Lotniczy. To ta instytucja obecnie prowadzi i nadzoruje rosyjskie badania przyczyn katastrofy Tu-154M.

Remont wykonywała rosyjska firma Awiakor SA. Kontrakt zawarty przez MON z polskim konsorcjum MAW Telecom i rosyjską grupą Polit-Elektronik na remont samolotu (oraz drugiego rządowego Tu-154M) opiewał na prawie 70 mln zł.

W zakładach w Samarze naprawiano główne podzespoły samolotu, dodawano także najnowsze urządzenia. Układy hydrauliczne remontowano w Ufie, a silniki w Rybińsku. W Samarze prawie całkowicie przebudowano wnętrze samolotu, tak że stał się on wręcz luksusowy. Przestrzeń pasażerską podzielono na trzy saloniki i na normalny przedział. Po remoncie Tu-154M zaczął latać 21 grudnia 2009 r.

Od tej pory wiadomo o jednej nagłośnionej awarii. 22 stycznia tego roku kpt Pietruczuk leciał tutką z misją humanitarną na Haiti. Na lotnisku w Portoryko okazało się, że zepsuł się układ sterowania klapami. Usterkę naprawiono po kilku godzinach. Czy wcześniejsze awarie mogły być przyczyną katastrofy? Wątpią w to specjaliści z polskiej komisji, z którymi rozmawiał „DGP”. Wskazują, że polska czarna skrzynka, a także rosyjskie rejestratory nie zanotowały żadnej awarii sprzętu samolotu 10 kwietnia.